- Kobieto! Ja jestem facetem i nie mogę być bezpłodny. Przebadaj się sama! – takie słowa nieraz słyszał w zaciszu swojego gabinetu dr n. med. Jan Domitrz, specjalista położnictwa, ginekologii i endokrynologii z Centrum Medycznego Artemida. Z jego doświadczeń wynika, że choć mamy XXI wiek, to wielu mężczyzn do tematu niepłodności podchodzi z wstydem, dystansem, a zdecydowana większość nie dopuszcza do siebie myśli, że to oni odpowiadają za brak potomstwa w związku.
Historia niepłodności
Jan Domitrz dementuje informacje dotyczące niepłodności, jakie dość często pojawiają się w mediach. - – mówi Jan Domitrz.
Kiedyś powodem braku potomstwa mogła być i w dużej mierze była zaniedbana higiena osobista, a co za tym idzie choroby przenoszone drogą płciową. Dziś w dużej mierze wpływ mają zaburzenia cywilizacyjne.
Wszechobecny plastik
Toksyny środowiskowe czy substancje naśladujące działanie hormonów otaczają nas niemal z każdej strony. Co ciekawe, na środowisko niekorzystnie wpływa stosowanie leków antykoncepcyjnych, które powodują że razem z moczem wydalane są estrogeny, które trafiają do gleby, po to, by ze zbożami i z mięsem znowu trafić do naszego organizmu.
Estrogeny to jeden z podstawowych elementów zaburzających męską płodność. Zalicza się do nich również te naturalne jak na przykład soja. Kolejna rzecz to związki chemiczne stosowane w procesach produkcyjnych kosmetyków czy tworzyw sztucznych.
- - mówi specjalista z Artemidy i dodaje, że według norm Unii Europejskiej co roku są wyznaczane związki i substancje chemiczne, które muszą być wycofane z obrotu. -
Otyłość i używki
Faktem jest, że coraz więcej panów boryka się z otyłością, a tkanka tłuszczowa zawiera w sobie niezliczone ilości estrogenów. Badania dowiodły niejednokrotnie, że dieta śródziemnomorska poprawia płodność, zwłaszcza spożywanie nieprzetworzonych warzyw i owoców.
dodaje Jan Domitrz. -