Ograniczenie liczby zapładnianych komórek do jednej ograniczy skuteczność leczenia

Reklama

Specjaliści są zgodni, że zapłodnienie tylko jednej komórki jajowej istotnie zmniejszy skuteczność leczenia niepłodności, wydłuży czas terapii i narazi parę na dwu- a nawet trzykrotnie większe koszty. - U pacjentów posiadających gamety o prawidłowej jakości, by uzyskać jeden zarodek należałoby zapłodnić przynajmniej 2-3 komórki. W przypadku zaawansowanego czynnika męskiego niepłodności oraz u kobiet z obniżoną rezerwą jajnikową, uzyskuje się mniejszą ilość komórek rozrodczych, często z obniżonym potencjałem do zapłodnienia. W takich sytuacjach należałoby umożliwić zapłodnienie przynajmniej do 6 komórek jajowych, by uzyskać najczęściej pojedynczy zarodek – mówi Agnieszka Wasik, lekarz specjalista i dyrektor ds. medycznych z Kliniki INVICTA. Zastosowanie w procedurze in vitro tylko jednej komórki miało ograniczyć mrożenie zarodków, spowoduje tymczasem, że w wielu przypadkach nie powstaną one w ogóle. Para będzie musiała wielokrotnie poddawać się terapii, przechodzić zabiegi i przeżywać silny stres. Rozwiązaniu zaproponowanemu w projekcie brakuje podstaw merytorycznych. Jeśli chcemy pomagać pacjentom, powinniśmy mieć możliwość zapłodnienia przynajmniej kilku komórek jajowych.- podsumowuje dr Wasik.

Dopuszczenie kriokonserwacji zarodków jest warunkiem ich bezpieczeństwa i możliwości przeżycia

W projekcie ustawy zakłada się brak możliwości zamrożenia zarodka i bezwzględny obowiązek transferowania go kobiecie po 72 godzinach. Autorzy nie uwzględnili odstępstw od tej reguły nawet w przypadku sytuacji trudnych do przewidzenia takich jak hospitalizacja pacjentki lub jej zgon, czynniki medyczne czy okoliczności losowe uniemożliwiające dotarcie do kliniki na czas (np. ostra choroba infekcyjna, wypadek). W takim przypadku nie ma dobrego wyjścia – wykonanie zabiegu może spowodować zagrożenie dla zdrowia kobiety lub jej ciąży, a brak mrożenia oznacza unicestwienie zarodka. - Jak przy takich przepisach miałby postąpić lekarz, by zachować się odpowiedzialnie i etycznie? Do tej pory mogliśmy kriokonserwować zarodek i ustalić optymalny termin jego podania, zwiększający szanse na uzyskanie ciąży i bezpieczny z perspektywy zdrowia kobiety – wyjaśnia specjalista z INVICTA. - Mrożenie zarodków jest formą ich ochrony i warunkuje możliwość ich przeżycia – dodaje.

Możliwość podania zarodka na 3 lub 5 dobę pozwoli na ograniczenie mrożenia zarodków w sytuacjach losowych

Choć tak zakładają autorzy projektu, podanie kobiecie zarodka do 72 godziny od zapłodnienia - z przyczyn losowych lub medycznych - nie zawsze jest możliwe. Embriolodzy podkreślają, że w świetle wszystkich badań naukowych i wieloletnich doświadczeń, zarówno 3- jak i 5-dniowy pobyt zarodka w warunkach profesjonalnego laboratorium in vitro jest całkowicie bezpieczny dla jego rozwoju. - Nie rozumiem wprowadzenia przymusu podania zarodka na tak wczesnym etapie. Rozwój każdego organizmu przebiega indywidualnie – nie zawsze wg wzorcowego schematu. Nie wszystkie zarodki w 72 godzinie uzyskają optymalne stadium rozwoju. Dlatego tak ważna jest możliwość indywidualnego zaplanowania momentu ich podania do macicy - mówi dr Agnieszka Wasik. Jak się zdaje, możliwość podania zarodka w 3 lub 5 dobie byłaby też odpowiedzią na wszelkie sytuacje losowe i pomogłaby ograniczyć konieczność kriokonserwacji.

Czy politycy wezmą pod uwagę kwestie medyczne i posłuchają głosu specjalistów – okaże się już wkrótce. Ustawa o leczeniu niepłodności obowiązująca od jesieni 2015 była dyskutowana ze środowiskiem naukowym i lekarskim; nowe przepisy nie zostały poddane takiej debacie.