Koniec rządowego in vitro. Ale na leki jest wciąż szansa
W klinkach leczenia niepłodności topnieje pula miejsc do udziału w rządowym programie finansującym in vitro. Jak szacuje katowicka Klinka Gyncentrum w ich ośrodku ostatnie pary zostaną włączone do leczenia z końcem marca. Będą to jednak wyłącznie zakwalifikowane do programu rządowego pary z listy rezerwowej, a także pary, które mają już za sobą pierwszy lub drugi cykl terapii.
- - mówi dr n. med. Dariusz Mercik z Kliniki Leczenia Niepłodności i Diagnostyki Prenatalnej Gyncentrum w Katowicach. Specjaliści mają jednak pocieszającą wiadomość. Wyczerpanie się puli miejsc w klinikach nie oznacza jednak, że kończy się dofinansowanie do leków. W katowickim Gyncentrum aż do czerwca, czyli do zakończenia programu Ministerstwa Zdrowa, będzie można skorzystać z rządowego dofinansowania do leków hormonalnych, jakie niezbędne są do terapii in vitro.
Za zabieg z własnej kieszeni, ale leki refundują
Co istotne, o tego typu wsparcie będą mogły się ubiegać także pary samodzielnie finansujące leczenie. Dlaczego warto? Jak przekonują specjaliści, leki niezbędne w terapii to dziś nawet wydatek rzędu od 4 do 8 tys. zł przy jednorazowej próbie. Dla wielu par to bariera nie do przeskoczenia. - - mówi dr Dariusz Mercik z Kliniki Leczenia Niepłodności i Diagnostyki Prenatalnej Gyncentrum w Katowicach.
Niestety o dofinansowanie do leków można starać się tylko do czerwca. Jaki będzie potem los refundacji nie wiadomo. Póki co jednak pary mogą skorzystać z 13 preparatów do stymulacji hormonalnej znajdujących się na liście ministerstwa. Jeden z leków objętych jest ryczałtem, za pozostałe częściowo płaci państwo. Żeby móc skorzystać z ulg para musi spełniać jednak kilka warunków. - - mówi dr Mercik.
Co dalej po rządowym in vitro?
Pary, którym nie udało się załapać na dofinansowane leczenie, będą musiały zapłacić za leczenie z własnej kieszeni. Wiele klinik działających na rynku wprowadza w związku z tym specjalne programy. W katowickim Gyncentrum ruszył już projekt „2+1”, który ma pomóc parom w zaoszczędzeniu pieniędzy. Dzięki niemu na wypadek dwóch nieudanych prób, pary będą mogły skorzystać z dodatkowego cyklu in vitro. Jeśli natomiast pierwsza procedura IVF – IMSI powiedzie się, klinika zwraca koszt niewykorzystanego zabiegu.