Koniec rządowego in vitro. Ale na leki jest wciąż szansa

Reklama

W klinkach leczenia niepłodności topnieje pula miejsc do udziału w rządowym programie finansującym in vitro. Jak szacuje katowicka Klinka Gyncentrum w ich ośrodku ostatnie pary zostaną włączone do leczenia z końcem marca. Będą to jednak wyłącznie zakwalifikowane do programu rządowego pary z listy rezerwowej, a także pary, które mają już za sobą pierwszy lub drugi cykl terapii.

- Klinika nie prowadzi już zewnętrznego naboru do programu rządowego. Pula zabiegów jaką dysponujemy zostanie natomiast rozdzielona pomiędzy pary, które już wcześniej zostały zakwalifikowane. To efekt decyzji rządu, który w grudniu 2015 w całości wstrzymał program na kolejne lata - mówi dr n. med. Dariusz Mercik z Kliniki Leczenia Niepłodności i Diagnostyki Prenatalnej Gyncentrum w Katowicach. Specjaliści mają jednak pocieszającą wiadomość. Wyczerpanie się puli miejsc w klinikach nie oznacza jednak, że kończy się dofinansowanie do leków. W katowickim Gyncentrum aż do czerwca, czyli do zakończenia programu Ministerstwa Zdrowa, będzie można skorzystać z rządowego dofinansowania do leków hormonalnych, jakie niezbędne są do terapii in vitro.

Za zabieg z własnej kieszeni, ale leki refundują

Co istotne, o tego typu wsparcie będą mogły się ubiegać także pary samodzielnie finansujące leczenie. Dlaczego warto? Jak przekonują specjaliści, leki niezbędne w terapii to dziś nawet wydatek rzędu od 4 do 8 tys. zł przy jednorazowej próbie. Dla wielu par to bariera nie do przeskoczenia. - Większość par finansujących leczenie samodzielnie robi to przy pomocy kredytów, dlatego dodatkowy wydatek na leki, jest dla nich przeszkodą, którą nie są w stanie już przeskoczyć. Możliwość skorzystania z ulg na leki daje jeszcze nadzieję - mówi dr Dariusz Mercik z Kliniki Leczenia Niepłodności i Diagnostyki Prenatalnej Gyncentrum w Katowicach.

Niestety o dofinansowanie do leków można starać się tylko do czerwca. Jaki będzie potem los refundacji nie wiadomo. Póki co jednak pary mogą skorzystać z 13 preparatów do stymulacji hormonalnej znajdujących się na liście ministerstwa. Jeden z leków objętych jest ryczałtem, za pozostałe częściowo płaci państwo. Żeby móc skorzystać z ulg para musi spełniać jednak kilka warunków. - Po pierwsze para musi mieć zdiagnozowaną trwałą niepłodność. Po drugie ulga przewidziana jest dla kobiet do 40 r.ż. Co jednak ważne, pary te nie muszą być uczestnikiem rządowego programu in vitro - mówi dr Mercik.

Co dalej po rządowym in vitro?

Pary, którym nie udało się załapać na dofinansowane leczenie, będą musiały zapłacić za leczenie z własnej kieszeni. Wiele klinik działających na rynku wprowadza w związku z tym specjalne programy. W katowickim Gyncentrum ruszył już projekt „2+1”, który ma pomóc parom w zaoszczędzeniu pieniędzy. Dzięki niemu na wypadek dwóch nieudanych prób, pary będą mogły skorzystać z dodatkowego cyklu in vitro. Jeśli natomiast pierwsza procedura IVF – IMSI powiedzie się, klinika zwraca koszt niewykorzystanego zabiegu.