Dziennik Gazeta Prawana logo

Prof. Mirosław Wielgoś: Lekarze tną, a sztuka położnicza umiera

12 maja 2014, 08:10
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Prof. Mirosław Wielgoś: Lekarze tną, a sztuka położnicza umiera
Shutterstock
"Jeżeli to zwykła fanaberia, a powodem jest to, że np. chciałaby urodzić w poniedziałek, bo to dla niej szczęśliwy dzień, to nie można się na to godzić. Ale jeżeli miała na przykład traumatyczne przeżycia przy poprzednim porodzie albo w jej rodzinie porody źle się kończyły lub też naprawdę się tego obawia, to być może należy jej zdanie wziąć pod uwagę" - mówi o cięciach cesarskich na życzenie prof. Mirosław Wielgoś konsultant krajowy w dziedzinie perinatologii, były konsultant mazowiecki ds. ginekologii i położnictwa

KLARA KLINGER: Jesteśmy w czołówce państw z cesarkami. To chyba fatalnie?

PROF. MIROSŁAW WIELGOŚ: Nie należy tego tak demonizować, reprezentujemy wyższą średnią europejską. Ten współczynnik odzwierciedla ogólnoświatową tendencję. Proszę spojrzeć na Stany Zjednoczone, w których odsetek cesarskich cięć wynosi jakieś 32 proc.

Dlaczego tak się dzieje?

Pomimo że to ogólnoświatowa, a na pewno ogólnoeuropejska tendencja, w różnych krajach ma często inne podłoże. W przypadku Polski z jednej strony chodzi o liberalizację wskazań, cięcie robione po cięciu, przy ciążach wielorakich, ułożeniu miedniczym itd. Ale to nie chodzi tylko o liberalizację, lecz o jej skutki. W efekcie bowiem umiera sztuka położnicza, klasyczne położnictwo, jakie było do tej pory znane. Przy porodach miednicowych idzie się też na łatwiznę i najczęściej robi się od razu cięcie. To oznacza, że młodzi lekarze nigdy nie widzieli porodu miednicowego, do którego doszło drogami natury. Nie mają się od kogo uczyć. Więc kiedy rezydent lub młody ginekolog jest na dyżurze i trafia do niego pacjentka z taką ciążą, nie będzie się nawet chwili zastanawiał i zrobi zabieg operacyjny.

Mówi się, że to kobiety nie chcą rodzić w bólu i dlatego same wybierają taką drogę.

Znowu bym tego tak nie demonizował. To 10 proc. przyczyn cięć cesarskich. Ponadto jeżeli kobieta nie chce rodzić siłami natury, należy zadać sobie pytanie, jaki jest tego powód. Jeżeli to zwykła fanaberia, a powodem jest to, że np. chciałaby urodzić w poniedziałek, bo to dla niej szczęśliwy dzień, to nie można się na to godzić. Ale jeżeli miała na przykład traumatyczne przeżycia przy poprzednim porodzie albo w jej rodzinie porody źle się kończyły lub też naprawdę się tego obawia, to być może należy jej zdanie wziąć pod uwagę. Uważam, że często powodem jest nie tyle lenistwo kobiet, ile pójście na łatwiznę przez lekarzy: cięcie trwa pół godziny, poród kilkanaście godzin.

To u nas. A jak to jest w innych krajach europejskich?

Jeden z niższych wskaźników mamy w Holandii, ale tam jest duży odsetek porodów pozaszpitalnych, także tych domowych, co oznacza, że kobiety są nastawione na bardziej naturalne porody. Poza tym zarówno tam, jak i w krajach skandynawskich jest wysoki poziom edukacji – ale nie tylko co do porodu, lecz także samego planowania ciąży.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj