Tak jest w przypadku rodziców 10-letniego Kacpra. Można się rejestrować dopiero pod koniec roku, a wizyty są możliwe dopiero w przyszłym roku, a syn już od września trenuje piłkę ręczną. Można zrobić te badania prywatnie, ale jak zaznacza doktor Wojciech Gawroński z przychodni medycyny sportowej przy Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie, duży wysiłek bez wcześniejszego badania może być groźny dla dziecka.

Tylko w Małopolsce Narodowy Fundusz Zdrowia refunduje badania w piętnastu przychodniach - w większości są to placówki w Krakowie. Sporym kolejką są też często winni rodzicie i kluby sportowe. - Trenerzy i opiekunowie chcą przeprowadzić badania w ostatniej chwili - dodaje doktor Gawroński.

Podczas badań wymaganych przed przyjęciem do klubów sportowych sprawdzane są predyspozycje dziecka do uprawiania danej dyscypliny, jego wydolność, sprawność i praca serca. Na wyniki badań trzeba czekać około dwóch tygodni.