Prawie 5 miesięcy temu taką operację w szpitalu Żagiel Med przeszła Liana Gamcemlidze. Dlaczego zdecydowała się na ten krok? Jak czuje się po operacji? Czy jej życie zmieniło się zgodnie z oczekiwaniami? Czy dzisiaj raz jeszcze podjęłaby taką decyzję? Liana szczerze o leczeniu otyłości metodą operacyjną.

Jak wyglądało Pani życie przed operacją zmniejszania żołądka?

Nie ukrywam, że tych nadprogramowych kilogramów zawsze trochę było. Niestety, po przyjeździe do Polski znacznie przytyłam i osiągnęłam koszmarne 130 kilogramów. Tę sytuację bardzo długo tłumaczyłam sobie naszym gruzińskim stylem życia.

To znaczy?

Gruziński dom zawsze jest pełen gości. Nieodzowną częścią spotkań jest biesiadowanie i celebrowania chwil z innymi przy stole. Teraz już wiem, że były to tylko wymówki. Wtedy jednak nie zdawałam sobie z tego sprawy.

Kiedy był przełomowy moment?

Oczywiście wszystko zmieniło się, kiedy zaczęły się kłopoty. Przewróciłam się. Miałam problem z kolanem i kostką. Znalazłam się u lekarza, który dał mi do zrozumienia, że czas pomyśleć o zdrowiu i pozbyć się zbędnych kilogramów. Wizja siebie na wózku inwalidzkim pchanym przez moich najbliższych, przekonała mnie do podjęcia kolejnej walki.

Czyli to nie była Pani pierwsza próba pozbycia się nadprogramowych kilogramów?

Kilkakrotnie próbowałam schudnąć. Niestety, żadna dieta nie dawała oczekiwanych rezultatów. Wyglądało to zazwyczaj w ten sposób: minus 5 kilogramów, a potem plus 8 kilogramów, minus 10 kilogramów, a po jakimś czasie plus 15 kilogramów. Zawsze pojawiał się efekt jojo.

I wtedy zdecydowała się Pani na leczenie chirurgiczne. Czy to była trudna decyzja? W końcu to zmiana na całe życie…

Na szczęście jestem osobą, która nie ma w zwyczaju długo się zastanawiać. Decyzję podjęłam w kilka dni, przede wszystkim mając na uwadze dobro moich bliskich. Nie chciałam skazywać ich w przyszłości na opiekę nade mną 24 godziny na dobę. Oczywiście, miałam obawy co do samej operacji. Najbardziej bałam się tego, że po tak radykalnej zmianie, przecież chirurg wycina aż 3/4 powierzchni żołądka, moja dieta zmieni się w stu procentach i nie będzie mowy o tak ważnym dla nas biesiadowaniu. Moje wątpliwości rozwiała dobra znajoma, która sama przeszła taką operację. W słuszności podjętej decyzji utwierdzili mnie z kolei znakomici lekarze, z którymi odbyłam konsultacje przed zakwalifikowaniem do operacji.

Jak wyglądała Pani kwalifikacja do zabiegu?

Przed operacją przeszłam szczegółowe badania dodatkowe i konsultacje specjalistów współuczestniczących w przygotowaniach do zabiegu. Rozmawiałam m.in. z psychologiem klinicznym i dietetykiem. O samych szczegółach kwalifikacji do zabiegu dowiedziałam się podczas wizyty u chirurga bariatry. Takie operacje wykonywane są u osób, u których zawiodły metody oparte na diecie, aktywności fizycznej oraz farmakologii. Decydującym warunkiem kwalifikacyjnym do zabiegu jest wskaźnik masy ciała (BMI) oraz schorzenia współtowarzyszące (nadciśnienie tętnicze czy cukrzyca typu 2).

Jak zmieniło się Pani życie po operacji?

Operacja wymusiła na mnie zmianę diety. Przez pierwsze 2-3 tygodnie składała się ona z pokarmów płynnych i miksowanych. Wszystko z uwagi na gojący się żołądek. W miarę upływu czasu wprowadzam do diety nowe produkty. Jem to co wcześniej, jednak w dużo mniejszych ilościach. Moim naturalnym hamulcem jest znacznie mniejszy żołądek. Przykładowe zestawy diety dostosowane do czasu od przejścia operacji mam rozpisane w poradniku, który otrzymałam od lekarza w trakcie badań przygotowawczych. Jeśli mam jakieś wątpliwości, zawsze mogę się z nim skontaktować.

A co z gruzińskim biesiadowaniem? Obawiała się Pani, że nie będzie to już możliwe.

W dalszym ciągu dużo gotuję dla swojej rodziny. Nie zrezygnowaliśmy z biesiadowania. Teraz jednak znacznie łatwiej jest mi określić, ile mogę zjeść. Najważniejsza zasada to: „jeść małe ilości”.

Czy poza dietą coś jeszcze zmieniło się w Pani życiu?

Na pewno samopoczucie. Przed operacją byłam raczej niechętnie nastawiona do jakichkolwiek wyjść. Mówiąc wprost, nic mi się nie chciało. Teraz energia mnie rozpiera. Mogłabym góry przenosić. Cały czas szukam sobie nowych zajęć, żeby tę energię spożytkować. Chyba po prostu mój organizm nie potrzebuje już takich pokładów energii do trawienia ogromnych ilości jedzenia (śmiech). Zaczęłam uprawiać sport: fitness, badminton, squash, tenis stołowy…

Bez najmniejszych problemów mówi Pani o tym, że poddała się operacji bariatrycznej. Czy nie obawia się Pani głosów krytyki?

Krytykują zazwyczaj osoby, które kompletnie nie znają tematu. Nie należy się tym przejmować. Najważniejsze to zadbać o swoje zdrowie. Decyzja o chirurgicznym leczeniu otyłości wcale nie jest prosta i nie jest to, jak niektórzy myślą, pójście na łatwiznę. To walka o zdrowie, a często i o życie. Gdybym dziś jeszcze raz miała poddać się operacji, zrobiłabym to bez wahania. Znam efekty i cieszę się, że jest coraz lepiej.

Z pewnością jest wiele osób, które zastanawiają się nad operacja bariatryczną, ale jeszcze nie podjęli ostatecznej decyzji. Co by im Pani powiedziała?

Nie bójcie się pójść do lekarza i zapytać o możliwości leczenia. Nie zwlekajcie z tą decyzją. Im dłużej będziecie czekać, tym większe może być ryzyko.