Statystyczny Polak zjada zaledwie 12,4 kilograma ryb rocznie. To dwa razy mniej niż wynosi średnia unijna. Problem ze spożyciem tych wodnych stworzeń w naszym kraju nie wynika z ich ograniczonej dostępności (świeże ryby można dziś bowiem kupić nawet przez internet), lecz przede wszystkim z tego, że są drogie. To właśnie cena często decyduje o tym, które z nich znajdą się na naszych stołach i właśnie dlatego najpopularniejsze w naszym kraju są obecnie panga, tilapia i ryba maślana. Te trzy gatunki są smaczne i w porównaniu z innymi dużo tańsze. Poza zaletami mają jednak także wady. Przede wszystkim ich mięso ma niską wartość odżywczą, a dodatkowo zawiera hormony, antybiotyki i środki bakteriobójcze stosowane w hodowlach, z których pochodzą.

Reklama

Co w rybie piszczy

Panga i tilapia to chude ryby słodkowodne, które do Polski trafiają głównie z chińskich i wietnamskich hodowli. Zawierają mało białka, kwasów omega-3 oraz witamin. Co więc przekonuje wielu z nas do ich zakupu poza niższą ceną? Przede wszystkim to, że nie mają charakterystycznego rybiego smaku i zapachu, więc smakują także tym z nas, którzy za rybami nie przepadają. - Największym problemem w przypadku tych gatunków są złe warunki chowu, które wpływają na ich wartości odżywcze – mówi Włodzimierz Borowczyk, Prezes Zarządu Mikronatura Człowiek sp. z o. o., firmy prowadzącej sklep internetowy DobreRyby.pl. - Ryby te zamykane są w klatkach, często umieszczanych w zanieczyszczonych akwenach i żyją w ścisku. Nie są w stanie naturalnie się rozmnażać, więc sztucznie zmusza się je do rozrodu i podaje antybiotyki oraz inne substancje chemiczne. Te odkładają się w mięsie ryb, więc później trafiają prosto na nasze stoły – dodaje.
Innym, tym razem słonowodnym gatunkiem, którego spożywanie może być szkodliwe dla naszego zdrowia, jest ryba maślana. Choć jest ona bogata w białka i witaminy, to zawiera również dużo kwasu oleinowego, który jest składnikiem nieprzyswajalnych i nietrawionych przez człowieka estrów woskowych. Są to tłuszcze znajdujące się w wydzielinie gruczołów łojowych, wykorzystywane w kosmetykach i dobrze działające na naszą skórę – jednak tylko od zewnątrz. Ich regularne przyjmowanie wraz z rybą maślaną może doprowadzić do poważnego zatrucia pokarmowego. Eksperci przestrzegają, że tego gatunku nie powinny spożywać zwłaszcza dzieci i kobiety w ciąży.

Najzdrowiej jeść…

Skoro tak, to może bezpieczniej dla naszego zdrowia byłoby więc po prostu całkowicie z ryb zrezygnować? Wręcz przeciwnie – większość gatunków można, a nawet należy jeść jak najczęściej, mają one bowiem doskonały wpływ na nasze zdrowie. – Należy jednak pamiętać o tym, aby kupować je ze sprawdzonego źródła – podkreśla Włodzimierz Borowczyk z Dobreryby.pl. – Najlepiej takiego, które gwarantuje, że są świeże i nie były wcześniej mrożone, dzięki czemu zachowują wszystkie wartości odżywcze. Bardzo ważne jest również, by dorastały w odpowiednich warunkach – dodaje. Nie każdy może pozwolić sobie na kupowanie ryby na przykład prosto z kutra, ale tu z pomocą może przyjść internet, bo tam każdy z nas może bez trudu, nawet mieszkając setki kilometrów od najbliższego zbiornika wodnego, zamówić świeżą rybę.

A jakie gatunki warto zjadać? Pstrąg, jesiotr czy karp są nie tylko przepyszne – to zdecydowanie najzdrowsze ryby dostępne na polskim rynku. Te gatunki są słodkowodne, dzięki czemu ich mięso jest w zdecydowanie mniejszym stopniu narażone na skażenie metalami ciężkimi i innymi szkodliwymi substancjami. Mimo że w porównaniu z wspomnianą pangą czy tilapią są droższe, to warto w nie inwestować dla własnego zdrowia. Zawierają dużo kwasów omega-3, witaminy A, D, E i B, potas oraz białko. Wprowadzenie ich do swojej codziennej diety może uchronić nas od kłopotów miedzy innymi z koncentracją i miażdżycą. – Polacy coraz częściej zamawiają od nas nie tylko ryby świeże, ale też wędzone. To dobry znak i dowód na to, że poszerzamy swoje „rybne” menu – dodaje Włodzimierz Borowczyk z Dobreryby.pl.

Naukowcy i dietetycy są zgodni – ryby należy jeść, ale przy ich wyborze nie powinniśmy kierować się wyłącznie ceną. Tylko jeśli zwrócimy uwagę na ich wartości odżywcze, jakość oraz miejsce, w którym je kupujemy, możemy być pewni, że pozytywnie wpłyną na nasze zdrowie.