Ludzie chudną kilogram miesięcznie tylko dzięki prostym zmianom w swoim otoczeniu - zapewnia Brian Wansink. Po pierwsze, lepiej jest jeść z talerzy małych, niż z wielkich. Wtedy nakładamy sobie mniejsze porcje, które i tak najczęściej nas nasycą.

Reklama

Po drugie, niezdrowe, kaloryczne produkty lepiej jest trzymać poza zasięgiem wzroku, a produkty zdrowe na tych półkach lodówki czy szafki, które znajdują się idealnie na wysokości naszych oczu.

Jest szansa, że przy najbliższym poszukiwaniu przekąski właśnie na nie padnie nasz wybór. Nie mniej ważne jest to, by posilać się przy stole kuchennym lub w jadalni, a nie przed telewizorem, kiedy trudniej zauważyć, jak wiele już pochłonęliśmy. "Proste zabiegi pomogą szybciej, niż sama silna wola. Przecież łatwiej jest zmienić otoczenie, niż swoje nastawienie" - tłumaczy ekspert.

Skuteczność drobnych zmian potwierdzają wyniki eksperymentów Wansinka, który demaskuje mity na temat odżywiania się i wyjaśnia, dlaczego przeciętni Amerykanie tak bardzo tyją. "Ludzie nie podejrzewają, że coś tak prostego, jak wielkość talerza, może wpłynąć na to, ile zjadamy" - mówił naukowiec po doświadczeniu na 168 kinomanach. Oglądając filmy, badani pojadali popcorn z różnej wielkości kubełków. Ludzie raczący się z pojemników o wymiarach XL zjadali (całkiem bezwiednie) 45 proc. więcej świeżej kukurydzy niż ich sąsiedzi mający kubki "L".

Nie mniej ważne jest to, z czego pijemy. Wansink udowodnił, że ludzie nalewają sobie około 37 proc. więcej napoju do szklanek niskich i szerokich, niż do wysokich i wąskich o tej samej pojemności. Pułapką może się okazać nawet dziecięcy talerz na płatki. W jednym z badań dzieci, którym dano salaterki o pojemności pół litra, częściej nakładały sobie dwa razy więcej płatków niż ich rówieśnicy jedzący z miski ćwierćlitrowej.



W błąd wprowadza nas również silne przekonanie, iż wiemy, kiedy jesteśmy syci, i kiedy należy stać od stołu. Food and Brand Lab - laboratorium Wansinka na Cornell University - zdemaskowało to wątpliwe poczucie sytości w eksperymencie z "talerzem bez dna". Naukowcy zaprosili 60 osób na darmowy posiłek. Połowę badanych poczęstowali zupą w normalnych talerzach o pojemności 0,65 litra. Pozostałym podano talerze identycznej wielkości, które stale i dyskretnie uzupełniano przez specjalne, umocowane pod stołem rurki. Ludzie jedzący z "talerzy bez dna" zjadali aż 73 proc. więcej niż pozostali! Nie mieli jednak świadomości, że zjedli więcej.

"Nie dowierzaj swojemu żołądkowi w kwestii sytości. Może kłamać" - radzi Wansink i zaleca, by zmienić swoje otoczenie. Podczas odchudzania ma ono działać raczej na naszą korzyść, niż przeciwko nam. "W życiu większości z nas panuje zbyt wielki chaos, byśmy mogli świadomie skupiać się na każdym gryzionym kęsie, a potem przepytywać samych siebie, czy aby jesteśmy najedzeni" - mówi.