Kanadyjscy naukowcy zaobserwowali, że rak piersi u kobiet w wieku pomenopauzalnym powiązany jest z cukrzycą. Jak informują na łamach "Diabetologia", pacjentki, które cierpiały na nowotwór piersi, powinny być badane pod kątem ewentualnego rozwoju cukrzycy.

Reklama


W trwającym pięć lat badaniu naukowcy uwzględnili dane 24 976 kobiet, które pokonały raka piersi oraz 124 880, które nigdy nie miały nowotworu. Okazało się, że ryzyko cukrzycy u kobiet, które cierpiały na nowotwór było o 7 proc. wyższe (w porównaniu z grupą kontrolną) w dwa lata po diagnozie oraz o 21 proc. wyższe 10 lat po diagnozie choroby. Co ciekawe, cukrzyca u pacjentek po chemioterapii częściej rozwijała się w pierwszych dwóch latach po diagnozie (ryzyko wynosiło aż 24 proc.) niż 10 lat po diagnozie, bo wtedy spadało do 8 proc.

Naukowcy wysnuli wniosek, że chemioterapia może wywoływać cukrzycę u kobiet podatnych na to schorzenie. Niekiedy chemioterapia wpływa na tycie pacjentek, co jest czynnikiem ryzyka rozwoju cukrzycy. Poza tym rezultatem chemioterapii może być supresja wytwarzania estrogenów, co również sprzyja cukrzycy. Natomiast pacjentki walczące z nudnościami (jako skutkiem chemioterapii) i przyjmujące glikokortykoidy narażone są na skoki cukru we krwi (hiperglikemia).


Uczeni zwracają uwagę na jeszcze jeden fakt. Otóż pacjentki chore na nowotwór poddawane są rutynowym badaniom, dzięki którym można u nich wcześniej wykryć cukrzycę.

Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>