Czołowi alergolodzy - Robert Wood z Johns Hopkins Children's Center oraz Scott Sicherer z Mt. Sinai Hospital w Nowym Jorku - na łamach najnowszego numeru magazynu "Pediatrics" wzywają lekarzy do ostrożnego stawiania diagnozy na podstawie alergicznych testów skórnych i analizy krwi. Dowiedli bowiem, że wyniki tych badań są niewystarczające do ustalania terapii.

Reklama

Zdrowie Dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>

Tylko u 1 proc. spośród 8 proc. dzieci, którym testy skórne i badanie krwi wykazało uczulenie na orzechy, miało fizyczne symptomy uczulenia. Ale też były przypadki dzieci z objawami fizycznymi alergii, u których testy skórne i badanie krwi nie wykazywały alergii.

Według uczonych wyniki tych badań mogą wykazywać jedynie wrażliwość na konkretną substancję, ale nie dają wiarygodnego rozstrzygnięcia, że pacjent rzeczywiście ma alergię i jak groźne mogą być jej objawy.

Co więc robić? Naukowcy dają proste rozwiązanie - oprócz badań krwi i testów skórnych, warto dawać pacjentowi małe porcje potencjalnych alergenów pod nadzorem lekarza.