Dziennik Gazeta Prawana logo

Liczba zgonów z powodu COVID-19 mogłaby być mniejsza, gdyby...

7 lutego 2023, 06:39
[aktualizacja 7 lutego 2023, 06:41]
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Adam Niedzielski
Adam Niedzielski/Agencja Wyborcza.pl
Gdyby w II połowie 2021 r. poziom wyszczepienia był większy o 15 pkt proc., to liczba zgonów z powodu COVID-19 mogłaby być mniejsza aż o jedną trzecią. Dzięki temu udałoby się w tym czasie uniknąć ponad 8 tys. śmierci – wynika z raportu Ministerstwa Zdrowia

Polska znajduje się w czołówce państw z tzw. nadmiarowymi zgonami. W trakcie pandemii zmarło u nas więcej osób niż średnio w Europie w porównaniu z przeciętną liczbą zgonów czy prognozami demograficznymi. W trakcie niektórych fal pandemii znajdowaliśmy się w pierwszej trójce krajów, w których udział większej liczby śmierci był najwyższy.

Zgony covidowe

Okazało się, że - wbrew wcześniejszym ustaleniom - większość (ok. 90 proc.) nadwyżkowych zgonów miała związek z COVID-19. Jak to obliczono? Weźmy np. rok 2021. Wówczas umarło 519,5 tys. Polaków. To o ponad 103 tys. więcej, niż wynikało z prognoz Eurostatu. Tymczasem z wcześniejszych danych na podstawie wystawionych przez lekarzy aktów zgonu wynikało, że za 66 proc. z tej nadwyżki, tj. 68,5 tys. zgonów, odpowiadał koronawirus. Jednak GUS, ponownie analizując te liczby, sprawdził, czy u zmarłych w ciągu miesiąca przed zgonem nie stwierdzono COVID-19. Uzyskana liczba to 92 tys. przypadków, czyli 90 proc. udziału koronawirusa we wcześniejszych prognozach nadwyżkowych zgonów.

Dane może potwierdzać fakt, że akurat w Polsce rosła liczba zgonów dokładnie wtedy, kiedy pojawiała się fala COVID-19 (nie w każdym kraju tak było). Najwięcej zgonów było w dwóch jesiennych falach. W pierwszej, jeszcze sprzed wprowadzenia szczepionki, w 2020 r., kiedy według Eurostatu w Polsce zmarło aż o 97 proc. więcej osób, niż by wynikało z prognoz na ten czas. Wówczas średnia europejska wynosiła 40 proc. Drugim tragicznym okresem był przełom 2021 i 2022 r. Wtedy też śmiertelność była wyższa niemal trzykrotnie niż średnio w Europie.

Analitycy Ministerstwa Zdrowia zrobili symulację i sprawdzili, co by było, gdyby poziom wyszczepienia był wyższy. Z ministerialnych map potrzeb zdrowotnych wynika, że umierały głównie osoby nieszczepione - w 2021 r., kiedy już szczepienie było dostępne, w grupie tych, którzy zmarli, 85 proc. nie przyjęło chroniącej iniekcji. Do analizy wybrano drugą połowę 2021 r., kiedy wszyscy mieli szansę się zaszczepić. W tym okresie w Polsce miała również miejsce fala zakażeń SARS-CoV-2 związana z wariantem Delta. Jak tłumaczą analitycy, „uznano, że jest to w związku z tym odpowiedni okres do oceny wpływu szczepień na liczbę zgonów”. Jako kraj odniesienia wybrano Danię - tutaj był jeden z najniższych wskaźników nadmiarowych zgonów. „W ramach symulacji podjęto próbę oceny, ile zgonów z powodu COVID-19 miałoby miejsce, gdyby poziom zaszczepienia w każdej grupie wiekowej, poza grupą 0-9 lat, był wyższy o 15 punktów procentowych” - tłumaczy MZ. Taka zmiana powodowałaby, że ogólny poziom zaszczepienia całej populacji Polski wzrósłby z 48 proc. do 62 proc. Byłby więc na poziomie podobnym do Danii w danym okresie. Efekty symulacji wykazały, że dzięki temu udałoby się uniknąć w tym czasie 8,3 tys. zgonów z powodu COVID-19, czyli 34 proc. tego rodzaju śmierci.

Nieskuteczna loteria

Jeżeli jest prawdą, że mogło umrzeć mniej osób, to kto jest za to odpowiedzialny? Pytanie, czy sam rząd mógł zrobić więcej. W najbardziej „śmiertelnym okresie”, czyli w jesienno-zimowej fali 2021 r., trwała burzliwa debata dotycząca różnego rodzaju zmian, które miałyby zachęcić czy też - zdaniem przeciwników - zmusić do przyjmowania szczepień. Kontrole przez pracodawców czy wprowadzenie ograniczeń dla osób, które nie mają szczepionkowego certyfikatu - niemal żadne z rozwiązań, pomimo gotowych ustaw, nie przeszło przez Sejm. Zdaniem ówczesnych członków Rady Medycznej, która doradzała przy podejmowaniu decyzji, za działania zabrano się za późno. A potem rząd i resort zdrowia uległy presji politycznej i nie wprowadziły niemal żadnych zmian. Oprócz obowiązku szczepień dla lekarzy, który wszedł dopiero w 2022 r., już po fali śmierci i nie był w praktyce egzekwowany. To wtedy też większość członków Rady Medycznej złożyła rezygnacje. A jedna z osób mówiła ostro: że nie chce autoryzować zabijania ludzi.

Kiedy dziś pytamy resort zdrowia o to, czy mógł doprowadzić do większej liczby szczepień, Wojciech Andrusiewicz, rzecznik ministerstwa, przekonuje, że cały czas prowadzono intensywne działania mające zachęcić do szczepienia. Prowadzono kampanie reklamowo-społeczne. Były konkursy z nagrodami. Mieliśmy automatyczne skierowania na szczepienia, nie było żadnego problemu z dostępem do szczepionek i do punktów szczepień, które były w najbliższej okolicy każdego praktycznie obywatela. Mieliśmy też bardzo prosty sposób zapisania się na szczepienie plus specjalny portal rozwiewający wszelkie wątpliwości - mówi Andrusiewicz. I dodaje, że jeżeli chcielibyśmy zrobić coś więcej, musielibyśmy już pójść w obowiązkowość szczepień. Tego nie zrobił natomiast nikt.

Lepiej już było

Zdaniem naszych rozmówców nie można również pomijać wpływu ograniczenia dostępu do ochrony zdrowia. Doktor Małgorzata Gałązka-Sobotka, ekspertka z Uczelni Łazarskiego, podczas debaty poświęconej temu tematowi w DGP podkreślała, że pełen wymiar konsekwencji ograniczonej dostępności nie jest jeszcze zbadany. Ale, jak mówiła, znamy już najbardziej dramatyczny wskaźnik - liczbę nadmiarowych zgonów, która była w Polsce bardzo wysoka. Na to zresztą wskazują dane NFZ pokazujące, że znacząco spadła liczba świadczeń, głównie w 2021 r. Wówczas nawet 2 mln osób mniej skorzystało z leczenia szpitalnego, z diagnostyki czy wizyt u lekarzy specjalistów i rodzinnych. To, zdaniem ekspertów, miało przełożenie na gorszą wykrywalność wielu chorób i wpłynęło na skrócenie życia.

Zaskakujące jest to, że w części państw europejskich, w których liczba nadmiarowych zgonów była niższa niż w Polsce, w ostatnich miesiącach widać wahnięcia i wzrost śmiertelności. W Portugalii pojawiły się apele do rządu z prośbą o wyjaśnienie tego, co się dzieje. Pojawiają się też wątpliwości, czy szczepionki nie wpłynęły na większe ryzyko śmierci - to jednak wykluczono w analizach. Za to media wskazują na coraz gorszy system opieki zdrowotnej. Jak podawał ostatnio „The Economist”, w Wielkiej Brytanii lista oczekujących na leczenie w ramach publicznego systemu wzrosła o ponad 60 proc. od czasu ogłoszenia pandemii. Natomiast badania przeprowadzone przez naukowców z Cambridge University sugerują, że na każde ok. 30 dodatkowych zgonów z powodu COVID-19 umiera jeden pacjent niecovidowy, co jest „spowodowane zakłóceniem jakości opieki”. 

Przy analizie zgonów nie można pomijać wpływu ograniczenia dostępu do ochrony zdrowia.

bilans-pandemii-37705429.jpg
Bilans pandemii
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj