- Obecnie trwa kontrola jakości. Pierwsze pakiety szczepionki zostaną w ciągu najbliższych dwóch tygodni dostarczone dla (szczepienia) lekarzy z grup ryzyka – oświadczył Muraszko.

Reklama

Prezydent Rosji Władimir Putin oznajmił we wtorek, że Rosja jako pierwszy kraj zarejestrowała szczepionkę przeciwko koronawirusowi po niecałych dwóch miesiącach testów na ludziach. Jeszcze nie zakończono procedury testowania.

Agencja Reutera napisała, że powiodło się tylko około 10 proc. testów klinicznych i niektórzy naukowcy obawiają się, iż Moskwa przedkłada prestiż narodowy nad bezpieczeństwo.

- Zagraniczni koledzy najwyraźniej wyczuwają konkurencyjne walory rosyjskiego preparatu i próbują wyrażać opinie, które są naszym zdaniem absolutnie nieuzasadnione – oświadczył minister.

Dodał, że preparat został opracowany przez Instytut im. Nikołaja Gamalei i będzie podawany ludziom, w tym lekarzom, na zasadzie dobrowolnej.

Dyrektor Instytutu Aleksandr Gincburg powiedział, że wyniki testów klinicznych zostaną opublikowane po ich ocenieniu przez rosyjskich ekspertów. Według niego Rosja będzie w stanie już w grudniu-styczniu produkować 5 mln dawek miesięcznie.

Eksperci: Zatwierdzenie rosyjskiej szczepionki przecwko COVID-19 to lekkomyślność

Rosja wykazała się lekkomyślnością zatwierdzając do użycia szczepionkę przeciwko CIOVID-19 przed wykonaniem niezbędnych badań klinicznych – ostrzegają eksperci cytowani przez Reutersa. Brytyjska specjalistka ds. leków Ayfer Ali nazwała to "wielkim eksperymentem populacyjnym".

Rosyjski minister zdrowia Michaił Muraszko odrzuca te oskarżenia. W środę oświadczył, że wszelkie podejrzenia o to, że szczepionka opracowana w moskiewskim instytucie nie jest bezpieczna są bezpodstawne. Jego zdaniem powodem takich twierdzeń jest międzynarodowa rywalizacja – pisze Interfax.

Prezydent Władimir Putin poinformował we wtorek, że Rosja jest pierwszym na świecie krajem, który zatwierdził szczepionkę przeciwko COVID-19 po dwóch miesiącach badań klinicznych (na ochotnikach). Zapewnił też, że jest bezpieczna i otrzymała ją jedna z jego córek. - Wiem, że działa całkiem skutecznie, wywołuje silną odpowiedź immunologiczną, i – zapewniam – przeszła wszystkie niezbędne testy – podkreślił.

Preparat o nazwie Sputnik V jest produkowany w centrum im. Nikołaja Gamelei, podległym ministerstwu zdrowia oraz przez firmę Binnofarm.

Decyzja rosyjskich organów nadzoru jest krytykowana przez specjalistów na świecie. Zarzucają oni, że szczepionkę zatwierdzono do użycia zanim ukończono wszystkie niezbędne badania kliniczne dotyczące skuteczności, jak i bezpieczeństwa jej stosowania. Nie przeprowadzono badań trzeciej fazy, czyli przedrejestracyjnych, wykonywanych na grupie kilku tysięcy ochotników. Zwróciła na to uwagę również Światowa Organizacja Zdrowia (WHO).

- To była lekkomyślna i głupia decyzja – powiedział Francois Balloux z Instytutu Genetyki Uniwersytetu College Londyn. Jego zdaniem, gdy brakuje niezbędnych badań, wykonywanie masowych szczepień jest nietyczne. Takie postępowanie stwarza zagrożenie dla ludzi, ale może również podkopać zaufanie do szczepień i ich akceptację społeczną.

Brytyjska specjalistka ds. leków z Warwick Business School, Ayfer Ali nazwała przedwczesne zatwierdzenie do użycia rosyjskiego preparatu "wielkim eksperymentem populacyjnym". Zwróciła uwagę, że konieczne jest wykonywanie badań klinicznych na dużej grupie ochotników, ponieważ niektóre działania niepożądane mogą być bardzo rzadkie, ale poważne.

Reklama

- To lekkomyślność tak postępować bez przeprowadzenia badań na dużej grupie ludzi – ocenił Peter Kremsner z uniwersytetu w Tybindze, który również prowadzi badania nad jedną ze szczepionek przeciwko COVID-19 (o nazwie CureVac).

- Bez prezentacji naukowej dokumentacji nie wiemy nawet, czy rosyjska szczepionka jest w ogóle skuteczna – podkreślił Keith Neal, epidemiolog z Nottingham University.