Dziennik Gazeta Prawana logo

Państwo dorzuci się do zdrowia. 11 mld zł więcej na leczenie

30 lipca 2020, 06:10
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
SOR
embuk-importer
Na leczenie w przyszłym roku Narodowy Fundusz Zdrowia chce wydać 102 mld zł. To aż o ponad 11 mld zł więcej, niż ustalono na ten rok – tak wynika z projektu planu finansowego NFZ, do którego dotarł DGP.

Dokument wskazuje, że fundusz nie zakłada dużego wzrostu składki zdrowotnej, która stanowi podstawę finansowania lecznictwa. Liczy za to na budżet państwa. Ten w przyszłym roku dosypie do kasy NFZ niemal 9 mld zł.

– przyznaje dr Małgorzata Gałązka-Sobotka z Rady Funduszu i Uczelni Łazarskiego. Dodaje, że to, czy więcej pieniędzy przełoży się na krótsze kolejki i poprawę warunków dla pacjentów, zależy od zmian w organizacji systemu ochrony zdrowia. a z tym może być problem – zamrożenie systemu z powodu pandemii już zaowocowało wydłużeniem czasu oczekiwania na wizyty do specjalistów i na przyjęcia do szpitali.

NFZ zakłada, że w przyszłym roku zdecydowanie więcej pieniędzy niż w tym roku trafi do poradni specjalistycznych oraz do lekarzy rodzinnych. Najmniej wzrosną nakłady na szpitale – fundusz przekaże im na świadczenia zdrowotne 52,3 mld zł (w tym roku planowane było 46,7 mld zł).  Co nie zmienia faktu, że i tak dostaną one ponad połowę wszystkich środków, jakimi łącznie dysponuje NFZ. Więcej pieniędzy fundusz zamierza przeznaczyć również m.in. na opiekę długoterminową, psychiatrię oraz uzdrowiska. – – mówił w wywiadzie dla Dziennika Gazety Prawnej Adam Niedzielski, prezes NFZ.

Z naszych informacji wynika, że projekt planu funduszu na przyszły rok może jeszcze się zmieniać. Był on bowiem konstruowany na podstawie wskaźników makroekonomicznych z maja. Teraz są już znane te z czerwca, które są mniej optymistyczne. – – zapewnia jednak prezes NFZ.

Janusz Cieszyński, wiceminister zdrowia, twierdzi z kolei, że Ministerstwo Finansów potwierdziło, iż ochrona zdrowia nie ucierpi z powodu jakiegokolwiek spadku bieżących wskaźników makroekonomicznych. – – uspokaja. 

Rządowa dotacja wyjdzie nam na zdrowie

Z dokumentu, do którego dotarł DGP, wynika, że w sumie na leczenie przeznaczone ma być 102 mld zł. Przyrost nakładów ma wynieść aż 12 proc. Co – zdaniem ekspertów – jest relatywnie dużą zmianą. Dla porównania w zeszłym roku wynosił on 1,3 proc., a dwa lata temu 11 proc.

Nakłady na zdrowie są ściśle określone. Po głośnym proteście rezydentów ich wysokość zapisano w ustawie. To bezpiecznik, zgodnie z którym w przyszłym roku nakłady mają wynosić co najmniej 5,3 proc. PKB. Ale liczonego jeszcze z roku 2019 – czyli czasu dobrej koniunktury gospodarczej sprzed COVID-19.

– mówił Adam Niedzielski, szef NFZ w rozmowie z DGP. Różnica musi zostać wyrównana z budżetu. Jednak w obecnej sytuacji finansowej wygenerowanie państwowej dotacji w wysokości 8,9 mld zł może być dotkliwe dla finansów publicznych. Z majowych prognoz Komisji Europejskiej wynika, że deficyt całego sektora instytucji rządowych i samorządowych sięgnie w tym roku 9,5 proc. PKB, a w przyszłym uda się go ograniczyć do 3,8 proc. PKB. Jednak przedstawiciele resortu finansów wielokrotnie zapowiadali, że ze względu na spodziewaną w tym roku recesję, w latach 2020–2021 rząd nie zamierza prowadzić polityki oszczędnościowej, a zwiększone wydatki traktuje jako inwestycję, która pozwoli nam szybciej uporać się z kryzysem. Wydatki na służbę zdrowia, które są regulowane ustawami, rząd musi sfinansować m.in. budżetową dotacją. Jednak epidemia koronawirusa spowodowała, że stworzono w BGK Fundusz Przeciwdziałania COVID-19. Ma on dysponować 100 mld zł. Jego największą zaletą jest to, że jego wydatki nie powiększają dziury w kasie państwa i długu publicznego według krajowej metodologii, a ten nie może przekroczyć 60 proc. PKB.

Nakłady wzrosną aż o 12 proc. Rok temu było to tylko 1,3 proc.

To, ile dokłada budżet, zależy od wpływu składki na ubezpieczenie zdrowotne. I co prawda – jak wynika z projektu planu – NFZ liczy, że będzie on wyższy niż w tym roku. „Łączna dynamika przychodów ze składek na ubezpieczenie zdrowotne przekazywanych za pośrednictwem ZUS wynosi 102,64 proc., co w roku 2021 w porównaniu do prognozy przychodów ze składek na rok 2020 oznacza zwiększenie przychodów o 2 373,33 mln zł”. To głównie „zasługa” 13. i 14. emerytur i dochodów służb mundurowych.

Ale eksperci przekonują, że liczono na więcej – nie przewidywano aż takiego spadku składki w tym roku. Jak tłumaczył Niedzielski, po pięciu miesiącach tego roku wpływy z tego tytułu były niższe od tych zakładanych o 4 mld zł. – – mówił.

Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich już kilka tygodni temu, po przedstawieniu planów dla poszczególnych oddziałów wojewódzkich NFZ, szacował, że dotacja wyniesie 8–10 mld zł i to przy wpływie składki na tegorocznym poziomie. – – zastanawiał się.

Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych nie wierzy jednak, że wpływy z tego tytułu się nie zmniejszą. – Spodziewamy się mniejszego wpływu składki – co jest oczywiste. Bezrobocie wzrośnie, a mamy założony określony wzrost nakładów, wiec budżet musi zaingerować – przewiduje. Dlatego, choć jak podkreśla, nie zna jeszcze przyszłorocznego planu NFZ, uważa, że bez dużej dotacji z budżetu państwa się nie obędzie.

Tym bardziej że to będzie trudny rok – po pierwsze cały czas borykać się będziemy z koronawirusem, po drugie przewidziane są znaczące podwyżki. W przyszłym roku płaca minimalna wzrośnie o 200 zł w porównaniu do obecnego, a to przekłada się nie tylko na pensje (podwyższyć trzeba nie tylko tym, którzy zarabiają najmniej, także pozostałym pracownikom, by nie doszło do zbytniego spłaszczenia zarobków), ale i na ceny niemal wszystkich usług. To jednak nie koniec, bo w 2021 r. płace w szpitalach i przychodniach muszą osiągnąć minimum określone w ustawie o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych.

Co istotne, projekt planu NFZ bazuje na założeniach, które były przygotowywane w maju tego roku. Czyli takich, które nie w pełni uwzględniają skutki gospodarcze epidemii.

– mówił nam Adam Niedzielski.

Z projektu wynika, że największy wzrost będzie w specjalistyce. Wzrośnie również finansowanie POZ (o 15 proc.). Relatywnie najmniej zyskają szpitale – tutaj wzrost procentowy będzie wynosił 11,4, czyli mniej niż dynamika całych nakładów na leczenie. Jednym z powodów jest chęć zmiany struktury leczenia i przesuwania ciężaru na opiekę lekarzy rodzinnych i specjalistów, a zmniejszenie obciążenia szpitali. Choć i tak udział nakładów na hospitalizacje w ogólnych nakładach NFZ nadal jest bardzo wysoki, bo wynosi ponad połowę całego budżetu na leczenie – 51,7 proc. To minimalnie (o kilka dziesiątych pkt proc.) więcej niż w tym roku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj