W Chinach w ostatnich kilku tygodniach zamknięto kilkanaście fabryk, w których produkowane były substancje czynne leków. Najprawdopodobniej w najbliższych tygodniach to samo spotka kolejne. To ważna informacja dla polskich pacjentów, gdyż prawie 80 proc. substancji czynnych używanych w sprzedawanych w Polsce lekach pochodzi z Państwa Środka. Już teraz z powodu działań Pekinu brakuje w rodzimych aptekach ok. 100 medykamentów.
Na półkach widzimy najczęściej produkty polskie, niemieckie, francuskie czy amerykańskie. I pochodzenie medykamentów nie jest nam obojętne. Polskie leki uważamy bowiem za dobre jakościowo. Nie to co chińskie. – tłumaczy Krzysztof Martyniak z Instytutu Socjologii UW.
Sęk w tym, że to, co nas leczy, najczęściej jest chińskie. I to niezależnie od tego, czy wybieramy produkt polski, czy niemiecki. Leczy bowiem substancja czynna (API – Active Pharmaceutical Ingredient). A w przypadku prawie 80 proc. medykamentów sprzedawanych w Polsce pochodzi ona z Chin. Europejscy producenci decydują o kształcie tabletki, o tym, czy będzie gorzka, czy słodka, o wypełniaczach. Ale to, co najważniejsze, kupują w Azji. Bo taniej. – mówi radca prawny dr Dobrawa Biadun, która pracowała przez wiele lat w administracji państwowej. Ten moment właśnie nastąpił.
Niezdrowe uzależnienie
– twierdzi Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej. Co to znaczy „przez Chiny”?