"Łatwo jest w to wejść, jednak wyjście z tej pułapki jest długą i żmudną drogą". Tak mówi dwudziestoletni Grzegorz, narkoman. W jedynym z ośrodków Monaru próbuje wyjść z nałogu. Zdecydował się na wypowiedź dla Polskiego Radia, bo chce przestrzec innych, by nie sięgali po narkotyki. Zaczął od marihuany. Miał wtedy 12 lat. Później były dopalacze.
Wydawało mu się, że zażywanie ich jest niegroźne. Szybko jednak uzależnił się. -- wspomina chłopak. Dodaje, że nigdy nie miał problemów z ich kupnem. Wystarczyło wejść do internetu i złożyć zamówienie u dostawcy. - - mówi.
Grzegorz od kilku miesięcy jest w Monarze na terapii. Jak mówi, jego celem jest normalne życie. Chce w przyszłości założyć rodzinę, podjąć pracę, wyprowadzić się na wieś. Wszystkich, którzy myślą o tym, żeby wziąć ostrzega, że trudno z tego wyjść. Dodaje, że teraz uczy się prawdziwego życia. - - zaznacza.
Grzegorz trafił do Monaru, po tym, jak stracił pracę i mieszkanie.
Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło IAR
Powiązane
Zobacz
|