Zanim jednak poddamy się urokowi chwili, warto wcześniej dowiedzieć się, co na ten temat sądzi ekspert. Na najważniejsze pytania dotyczące wakacyjnego romansu odpowiada psycholog i psychoterapeuta mgr Magdalena Golicz (sprawdź profil eksperta: https://ranking.abczdrowie.pl/d/7904,magdalena-golicz).

Reklama

Dlaczego tak chętnie poddajemy się wakacyjnym romansom?

Mgr Magdalena Golicz: Wakacje to czas relaksu, odpoczynku, oderwania się od codzienności i schematów. Często także to czas luzu i rozhamowania (puszczenia hamulców) emocjonalnych. To, co trzyma nas w ryzach codziennych obowiązków, wyjeżdżając, zostawiamy w domu. Sprzyja to większej otwartości, swobodzie interpersonalnej i zmniejszeniu lęku przed oceną (w końcu od wakacyjnych znajomości „nic nie zależy”). Dodatkowo na wakacjach pozwalamy sobie na więcej, by zrekompensować sobie czas całorocznego wysiłku, zregenerować siły i naładować akumulatory. A to z kolei zwiększa naszą otwartość na rozhamowanie także w sferze materialnej (pozwalanie sobie na większe wydatki czy luksus).

W takiej atmosferze często rośnie poczucie naszej wartości i pewności siebie, a z drugiej strony pewne poczucie anonimowości i krótkotrwałości wakacyjnego czasu powoduje wzrost spontaniczności zachowań społecznych. Najprościej mówiąc - jesteśmy sobą, a zwiększone poczucie swobody i szczęścia sprawia, że stajemy się bardziej atrakcyjni dla innych. Chcąc doświadczyć aprobaty i społecznego sukcesu, jesteśmy bardziej chętni do angażowania się w różne relacje. Tę tendencję stale także napędza kult młodości i konsumpcyjny model życia promowany obecnie w masowej kulturze.

Kto najczęściej ulega wakacyjnym romansom?

Mgr Magdalena Golicz: Najczęściej dotyczy to młodych ludzi, którzy nie tylko dopiero wchodzą na „scenę” społeczną i potrzebują doświadczeń z rówieśnikami i relacji jak zwierciadła, w którym się przejrzą (m. in. na którym zbudują poczucie własnej wartości, mocnych stron i tożsamości), ale którzy także są na naturalnym etapie poszukiwania życiowych partnerów. Często dotyczy to także osób wolnych, które miały już doświadczenia w związkach - formalnych i nieformalnych. Rzadziej osób w związkach, przede wszystkim satysfakcjonujących i dobrze funkcjonujących (szczególnie, że najczęściej osoby te wybierają się na wakacje z partnerem lub całą rodziną).

Z jakim nastawieniem warto podejść do wakacyjnego romansu?

Mgr Magdalena Golicz: Dobrze, jeśli obie strony mają podobne podejście do relacji - w kontekście potrzeb i oczekiwań co do partnera. Udanym może być krótkotrwały romans, który przyniósł obojgu niezapomniane wakacje, ale nie obciążył zaangażowaniem i cierpieniem, którego nie mogliby lub nie chcieli dźwigać. Gorzej, jeśli jedna strona oczekiwała krótkotrwałej, ekscytującej przygody, druga zaś liczyła, że stanie się to początkiem nowej relacji. Świadomość własnych potrzeb i oczekiwań, a także jasna komunikacja często pozwalają uniknąć frustracji i rozczarowania.

Czy z wakacyjnej miłości może narodzić się trwały związek?

Mgr Magdalena Golicz: Z wakacyjnej miłości może narodzić się prawdziwy związek. Warto jednak pamiętać, że „narodzi się” tak naprawdę dopiero później, gdy partner zobaczy i zaakceptuje nas w naszej realności i codzienności (obowiązkach, pracy, codziennym zmęczeniu i choćby braku makijażu czy wakacyjnego luzu). Stosunkowo niewielki procent par przechodzi tę próbę. Szczególnie, że często borykają się także z problemem relacji „na odległość” (bo na plażę czy nad jezioro przyjeżdżają ludzie z całej Polski, a potem wracają do domów, prac i relacji, z których nie mogą często łatwo się wyrwać).

Reklama

Jakie mogą być skutki takich wakacyjnych szaleństw?

Mgr Magdalena Golicz: Skutkiem tego oczywiście może być złamane serce, zadra i nieufność przekreślająca kolejne relacje (dowiedz się, jak uleczyć złamane serce: https://portal.abczdrowie.pl/jak-uleczyc-zlamane-serce). Ale dotyczy to sytuacji, gdy nasze oczekiwania nie były adekwatne do możliwości i chęci partnera, a to, co braliśmy za jego osobowość i system wartości, było tylko „wakacyjnym luzem”. Mogą także zostać wspomnienia udanej przygody, która - z dużą dozą rozsądku - zostanie wzmacniającym, pełnym radości doświadczeniem. Innym zakończeniem - także pozytywnym - będzie trwający, rozwijający się i pełen zaangażowania związek. Warto jednak pamiętać, że wakacyjne zauroczenie było jego początkiem, pierwszym krokiem, a nie wyznacznikiem. Oczywiście konsekwencjami zupełnego rozhamowania i utraty granic mogą być także: nieplanowana, czy wręcz niechciana ciąża lub choroba weneryczna. Ale to już wówczas nie jest kwestią wakacyjnego luzu, ale bardziej trudności w podejmowaniu odpowiedzialności i dorosłej życiowej postawy.

Co zatem zrobić, wyjeżdżając na wakacje? Najlepiej zapakować do walizki sporą garść zdrowego rozsądku, a przed wyjazdem sprecyzować własne oczekiwania, potrzeby i granice. Po to, by przywiezione z wakacji pamiątki przywoływały budujące wspomnienia zamiast traum czy rozczarowań, o których wolelibyśmy nie pamiętać.