Do tej pory MERS pochłonął najwięcej ofiar w Korei Południowej. Przez niespełna miesiąc zmarły tam 23 osoby.

Reklama

Pierwszy przypadek w Tajlandii to mężczyzna, który do tego kraju przyjechał z rodziną trzy dni temu z Omanu na Półwyspie Arabskim. Trafił do szpitala w Bangkoku z powodu kłopotów z sercem. Po wykryciu MERS przetransportowano go do szpitala zakaźnego.

Władze Tajlandii sprawdzają, czy ktoś jeszcze zaraził się wirusem. Chodzi głównie o osoby, które przyleciały do Tajlandii tym samym samolotem co Omańczyk. Badany jest też stan zdrowia członków jego rodziny.

MERS przenosi się drogą powietrzną, ale nie jest tak zaraźliwy jak wirus SARS. Zarażeniu ulegli głównie ludzie, którzy mieli bezpośredni kontakt osobami chorymi, personel medyczny lub rodziny.

Zakażenie wirusem MERS powoduje objawy zbliżone do grypy, gorączkę, kaszel. Może wywołać też zapalenie płuc, niewydolność oddechową, uszkodzenie wątroby. Do tej pory zmarło około 38 procent zarażonych MERS. W przypadku tego wirusa nie ma szczepionki.