Postulat UKIP wymierzony jest w tak zwanych "turystów zdrowotnych" spoza Unii Europejskiej. W ramach Unii obowiązuje wymienność usług medycznych i państwa członkowskie rozliczają się z nich między sobą. Każdy obcokrajowiec może się natomiast zarejestrować u lekarza domowego, korzystać za darmo z pomocy pogotowia i kupować lekarstwa po standardowej stawce - jednakowej za każdy lek. Teoretycznie brytyjska służba zdrowia powinna pobierać opłaty od osób spoza Unii za leczenie szpitalne, ale w praktyce nikt nie żąda od chorego paszportu.

Reklama

Koszt leczenia przyjezdnych, wynoszący co najmniej 30 milionów funtów rocznie, niepokoi nie tylko antyimigracyjną partię UKIP. Również rząd konserwatywno-liberalny zamierza powiązać wydawanie wiz na dłuższy pobyt z opłatą na poczet ewentualnych kosztów medycznych. Miałaby ona wynosić 200 funtów i od lipca trwają konsultacje w tej sprawie. Padają też propozycje odpłatności za sługi lekarza rodzinnego dla obcokrajowców bez prawa stałego pobytu.