Zdarzają się przypadki, kiedy szpitale hospitalizują pacjentów tylko po to, by korzystnie rozliczyć się z Narodowym Funduszem Zdrowia. Do resortu zdrowia trafiały w tej sprawie pisma od stowarzyszeń pacjentów, którzy nie chcą być w taki sposób traktowani.

Sprawa dotyczy drogiego, innowacyjnego leczenia. U niektórych pacjentów kuracja wygląda w ten sposób, że otrzymują oni jedynie zastrzyk lub tabletkę. A do szpitala zgłaszają się tylko dlatego, że placówka musi się rozliczyć za wydanie leku (teoretycznie finansowane są nie same lekarstwa, lecz program).

Zdarza się jednak, że są zatrzymywani na dłuższy czas – za przyjęcie do szpitala placówka otrzymuje 9 punktów, za wizytę w poradni tylko 2 punkty. A to wielu chorym poważnie utrudnia życie: często dojeżdżają z innego miasta, a jeżeli pracują, są zmuszeni brać zwolnienie z pracy etc.

Profesor Witold Tłustochowicz, konsultant w dziedzinie reumatologii, napisał do NFZ wprost, że tego rodzaju hospitalizacje służą jedynie wyłudzaniu wyższych opłat za program od NFZ, ale dzieje się to kosztem chorych. I zasugerował, że należałoby wręcz obniżyć wycenę szpitalom za prowadzenie takich pacjentów, co jak tłumaczył, spowoduje natychmiastowe rozwiązanie problemu, a zaoszczędzone pieniądze będzie można przeznaczyć na hospitalizację większej liczby chorych”.

Oczywiście nie w każdym programie można wszystko załatwić jednorazowym podaniem leku. Jednak, jak przekonuje prof. Witold Tłustochowicz, dłuższe pobyty w szpitalu są niezrozumiałe, np. w przypadku leków podawanych podskórnie. Jeszcze dalej idzie prawnik zajmujący się sprawami medycznymi Bartłomiej Kuchta – jego zdaniem wiele leków, które obecnie są w programach lekowych, docelowo powinno być sprzedawanych w aptece.

Sprawa wydawałaby się prosta: leczenie ambulatoryjne byłoby nie tylko wygodniejsze dla chorych, ale także tańsze. Lecz postawa NFZ jest niejednoznaczna. Z jednej strony urzędnicy nieoficjalnie przyznają, że trzeba rozwiązać problem. Jednak w oficjalnej odpowiedzi twierdzą, że żaden szpital nie przetrzymuje pacjentów bez powodu. Doszło już nawet do absurdalnych sytuacji. Z jednej strony NFZ przekonywał, że nie ma żadnych nieuzasadnionych przyjęć do szpitala. Tymczasem sam szpital (na który skarżyli się pacjenci) przyznawał, że owszem, hospitalizuje takich chorych, ale to dlatego, że w poradni są zbyt długie kolejki.