W czwartek podczas ostatniego dnia dwudniowej konferencji "Unia Europejska-Europa Wschodnia: zwalczanie przestępczości narkotykowej", zorganizowanej w Warszawie w ramach polskiej prezydencji, dyrektor Narodowego Instytutu Leków (NIL) mówił o polskich doświadczeniach w obszarze badań nowych substancji psychoaktywnych.

Reklama

Według niego wartość światowego nielegalnego rynku leków i wyrobów medycznych szacowana jest na około 75 mld dolarów rocznie. "Grupy przestępcze coraz częściej zajmują się nie tylko produkcją i handlem narkotykami, ale także nielegalnym obrotem na rynku leków. "Przynosi im to duże zyski przy małym ryzyku" - powiedział Fijałek.

Służby celne na warszawskim lotnisku im. Fryderyka Chopina rocznie konfiskują kilkaset pakunków różnych, często sfałszowanych bądź nielegalny leków i wyrobów medycznych, które następnie są przekazywane do NIL w celu dokładnego ich sprawdzenia.

"Często są to suplementy diety sprowadzane m.in. z Chin oraz Indii. Chodzi o preparaty ziołowe, ale także o kapsułki z białym proszkiem zawierające na przykład pochodne amfetaminy. Środki te są także dostępne w internecie oraz na bazarach. W Europie odnotowano dziesiątki zgonów oraz setki przypadków hospitalizacji po zażyciu tych specyfików" - powiedział Fijałek.



Podczas spotkania z ekspertami dyrektor NIL mówił także o polskich doświadczeniach w zakresie walki z dopalaczami. Jak przypomniał w wyniku kontroli przeprowadzonych w 2010 roku przez inspekcję sanitarną oraz policję na terenie całego kraju zamknięto prawie 1,4 tys. punktów z dopalaczami. "W wyniku tych kontroli zabezpieczono 12 tys. próbek pobranych z dopalaczy, połowa z nich trafiła do Narodowego Instytutu Leków w Warszawie" - powiedział Fijałek.

Reklama

Jak poinformował większość próbek zawierała substancje psychoaktywne, w niektórych przypadkach były one zakazane i wpisane na listę substancji niedozwolonych w ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii; obrót nimi jest karany; w składzie tych specyfików wykryto także leki. "Wykrywane nowe niebezpieczne substancje są regularnie dopisywane do tej listy" - zapewnił Fijałek.

Podkreślił, że bardzo często jeden środek zawierał po kilka różnych substancji psychoaktywnych. Wiele próbek było zanieczyszczonych - zawierały groźne dla zdrowia neurotoksyny. Dopalacze zawierały także aspirynę czy lidokainę - środek miejscowo znieczulający, a także BZP (Benzylopiperazyna), mefedron, JWH-018 (syntetyczny kannabinoid). To zakazane w Polsce środki odurzające, ich oddziaływanie jest zbliżone do silnych narkotyków, m.in. amfetaminy.

Zdaniem dyrektora Instytutu w celu skuteczniejszego zwalczania dopalaczy niezbędna jest nie tylko ścisła współpraca organów ścigania, ale także certyfikowanych laboratoriów krajów Unii Europejskiej. "Profesjonalny sprzęt, a także odpowiednie środki finansowe i regulacje prawne pozwolą na szybsze wykrywanie groźnych dla życia i zdrowia substancji" - ocenił.



Na podstawie decyzji Głównego Inspektora Sanitarnego, wydanej 2 października 2010 roku, sanepid w asyście policji zamknął 1378 sklepów oferujących dopalacze. W ocenie służb sanitarnych, te produkty stanowiły zagrożenie dla zdrowia i życia. Dopalacze do niedawna można było legalnie kupić w Polsce, były sprzedawane m.in. jako przedmioty kolekcjonerskie albo nawozy do roślin.

Narodowy Instytut Leków w Warszawie jest centralnym laboratorium odpowiedzialnym za kontrolę jakości leków i wyrobów medycznych. NIL, w którym pracuje 150 naukowców jest także w międzynarodowej sieci laboratoriów Unii Europejskiej. Prowadzi m.in. badania naukowe oraz wykonuje ekspertyzy dla policji, prokuratur i sądów.