Dziennik Gazeta Prawana logo

Stał się inwalidą po zażyciu leku. Nie dostanie ani złotówki

7 października 2011, 09:52
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
lekarstwo środek przeciwbólowy pigułka
lekarstwo środek przeciwbólowy pigułka/Shutterstock
Po zażyciu leku Dariusz Urbański stał się inwalidą. Nie dostanie jednak ani złotówki odszkodowania, bo za późno złożył pozew - uznał warszawski sąd. Rodzina chłopca, który dziesięć lat temu zgłosił się do przychodni z banalnym schorzeniem jest w szoku.

– Będę walczył aż do Sądu Najwyższego, aby zmienić wyrok sądu i interpretację zasad przedawniania – zapowiada pełnomocnik rodziny Urbańskich, mecenas Szymon Byczko.

Jego klient Dariusz Urbański stracił zdrowie w wyniku zażycia popularnego leku. Z bólem gardła zgłosił się przed 10 laty do osiedlowej przychodni. Lekarz przepisał mu popularny bactrin produkowany przez koncern Roche. Po zażyciu nastąpiła ostra reakcja organizmu – chłopiec stracił cały naskórek, w konsekwencji doszło do sepsy i całkowitego zatrzymania krążenia. W kolejnych latach jego rodzina walczyła o jego życie. Dziecko nie mówiło, nie było w stanie wykonać samodzielnie kroku.

– Zająłem się tą sprawą w 2007 roku, gdy o pomoc poprosiła mnie jedna z łódzkich fundacji opiekujących się Darkiem i jego rodziną. Uznałem, że ktoś musi walczyć o ich prawa, gdyż sami nie są w stanie – opowiada mecenas Byczko.

Wkrótce napisał pozew, żądając od koncernu odszkodowania w wysokości 0,5 mln zł. Przez kolejne cztery lata sąd wzywał wielu świadków, biegłych i żądał kolejnych opinii.

– Wyrok zapadł niedawno. Sąd przyznał nam rację, że bactrim spowodował komplikacje. Z drugiej strony nie przyznał odszkodowania. Przyjął, że roszczenie przedawniło się po trzech latach, czyli w 2004 roku – opowiada mecenas.

W uzasadnieniu wyroku sąd uznał, że lek bactrim jest – zgodnie z kodeksem cywilnym – produktem niebezpiecznym. Biegli nie mieli również wątpliwości, że to zażycie właśnie tego leku wywołało negatywne skutki. Przypadek Dariusza stał się nawet przedmiotem rozpraw naukowych i badający go lekarze uznali, że wywołał tzw. zespół Lyella, czyli toksyczną nekrolizę naskórka.

Sam koncern poinformowany przez rodzinę o komplikacjach zdecydował się przekazać darowiznę w wysokości 15 tys. zł, ale o odszkodowaniu nie chciał słyszeć. – W ulotce ostrzegamy przed działaniami ubocznymi naszych leków – tłumaczyła reporterowi „DGP” Anna Żur, rzecznik Roche Polska, gdy opisaliśmy tę sprawę po raz pierwszy w 2007 roku.

– Możliwość skutków ubocznych producent wymieniał również w ulotkach. Ale samo ostrzeżenie nie wyłącza odpowiedzialności za swój produkt. Nie można jedynie czerpać korzyści bez ponoszenia również konsekwencji – argumentuje mecenas. To właśnie jemu rację przyznał sąd, odrzucając jednak roszczenia finansowe.

Czemu tak późno rodzina Urbańskich zdecydowała się podjąć procesowe kroki? – To nie było po prostu możliwe, rodzina przez pierwsze lata była skupiona na walce o życie tego chłopca. Długo trwał również proces o jego ubezwłasnowolnienie – tłumaczy mecenas Byczko.

Zapowiada, że przed Sądem Apelacyjnym a następnie Najwyższym będzie dowodził, że przyjęcie w tej sytuacji 3-letniego terminu przedawnienia jest niezgodne z zasadami współżycia społecznego. Przedstawiciel Roche odmówił komentarza do chwili uprawomocnienia się wyroku.

Polacy są nieświadomi swoich praw

Czy w opisywanym przez nas przypadku jest szansa, że pełnomocnikowi rodziny Urbańskich uda się wzruszyć wyrok sądu pierwszej instancji, który uznał roszczenia odszkodowania za przedawnione?

W tej sprawie przedawnienie wydaje się ewidentne i trudno będzie je wzruszyć w sądzie przed kolejnymi instancjami.

Jestem również przeciwnikiem zmieniania prawa pod wpływem pojedynczych przypadków. Podobnych historii dociera do mnie wiele i wszystkie pokazują realny problem funkcjonowania prawa w Polsce.

Co ma pan na myśli?

Tutaj po prostu zabrakło kogoś, kto skontaktowałby tę rodzinę z prawnikiem w odpowiednim momencie. A powinno się to zdarzyć już na poziomie szpitala. Rozumiem, że dyrektor szpitala ma inne obowiązki, ale ma on swój dział prawny, który powinien poinformować pacjenta o jego prawach.

Przez pierwsze lata rodzina była skupiona na tym, aby uratować życie dziecka. Trudno im się dziwić, że nie mieli głowy do procesu.

Owszem, ale prosta porada prawna uzyskana w odpowiednim momencie by im pomogła. Wystarczyło, aby wnieść sprawę o zawezwanie do ugody z koncernem i przerwałoby to bieg przedawnienia. To jaskrawy przykład, że Polacy nie są świadomi swoich praw. Nadal uważają, że prawnik może im jedynie zaszkodzić, a nie pomóc.

Tymczasem jest wielu adwokatów, którzy podjęliby się reprezentowania państwa Urbańskich. Zabrakło po prostu kogoś, kto ich skontaktuje z prawnikiem – i to jest pole, w którym powinny intensywnie działać różne stowarzyszenia i organizacje pozarządowe.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj