Jak informuje MZ na stronie internetowej resortu, wnioski o dopuszczenie do udziału w postępowaniu konkursowym na budowę i uruchomienie fabryki osocza złożyło trzech inwestorów. Oprócz Konsorcjum Octapharma były to firmy: Biomed-Lublin Wytwórnia Surowic i Szczepionek S.A. oraz Baxter Polska Sp. z o.o. Jednak tylko Konsorcjum Octapharma spełniło wszystkie wymagane warunki uczestnictwa w konkursie. Aplikacje pozostałych inwestorów zostały odrzucone.

Reklama

Budowa fabryki ma umożliwić produkcję w kraju leków krwiopochodnych odpowiedniej jakości przy wykorzystaniu najnowszych technologii, wykluczających ich zainfekowanie oraz uniezależnić Polskę od wahań cen światowych i drogiego importu.

Zgodnie z warunkami konkursu, inwestorzy musieli posiadać zabezpieczone środki na całość inwestycji - budowę fabryki i uruchomienie produkcji. Ponadto powinni określić wielkość przerobu osocza w litrach oraz harmonogram jego osiągnięcia w oparciu o osocze pochodzące od polskich dawców.

MZ wymaga także gwarancji, iż nadwyżki osocza, uzyskiwanego od polskich dawców, będą sprzedawane inwestorowi tak długo, jak będzie zabezpieczał w odpowiednich ilościach produkty frakcjonowania osocza na polski rynek. Inwestor będzie musiał także zobowiązać się do zakupu min. 120 tys. litrów osocza rocznie od Regionalnych Centrów Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa.

Jak podkreśla resort zdrowia, Polska nie posiada fabryki frakcjonowania osocza, ponieważ nie ma dostępu do wysoko specjalistycznych technologii. Gotowe produkty lecznicze wytworzone z osocza kupowane są na wolnym rynku od różnych dostawców.

Reklama

W Polsce uzyskuje się ok. 250 tys. litrów osocza rocznie (ok. 97 proc pochodzi z krwi pełnej), z czego do celów klinicznych (przede wszystkim do przetoczeń pacjentom w szpitalach) zużywa się ok. 30 proc. osocza pochodzącego od honorowych dawców. Pozostała nadwyżka - około 70 proc. (ok. 180 tys. litrów rocznie) powinna zostać przeznaczona do przetwarzania w leki, m.in. na hemofilię. Obecnie nadwyżka osocza jest sprzedawana zagranicznym firmom, które wywożą ją do innych krajów.



Pod koniec marca ubiegłego roku przed Sądem Okręgowym w Warszawie ruszył proces w sprawie afery Laboratorium Frakcjonowania Osocza (LFO), z którego miano "wyprowadzić" kilkadziesiąt mln zł. Oskarżeni są byli szefowie spółki: Zygmunt N. i Włodzimierz W. Grozi im do 10 lat więzienia. Obaj twierdzą, że wszystkie dokonane operacje finansowe były legalne. Świadkami w śledztwie było wielu polityków SLD, w tym były prezydent Aleksander Kwaśniewski.

Śledztwo w tej sprawie wszczęła w 2001 r. Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu. 451-stronicowy akt oskarżenia w głównym wątku sprawy skierowano do warszawskiego sądu. Akta sprawy zajęły ponad 120 tomów. Warszawskie sądy I instancji oczyściły już z ubocznych zarzutów w całej sprawie b. członków rządu Włodzimierza Cimoszewicza: ministra gospodarki Wiesława Kaczmarka oraz wiceminister finansów Halinę Wasilewską-Trenkner. Prokuratura złożyła apelacje od tych wyroków.

Spółka LFO, która jako jedyna w kraju miała produkować leki z osocza krwi, w 1997 r. zaciągnęła 32 mln dolarów kredytu od konsorcjum bankowego na budowę fabryki w Mielcu. Gwarancji w 60 proc. udzielił rząd Włodzimierza Cimoszewicza. Spółka wykorzystała z kredytu 21 mln zł, ale zamiast fabryki wybudowano tylko dwie hale; produkcja nigdy nie ruszyła, a spółka kredytu nie spłaciła. Banki wyegzekwowały od Skarbu Państwa, jako poręczyciela, prawie 61 mln zł.