Urządzenie służy do leczenia malformacji naczyniowych (zmian i wad naczyniowych), objawiających się najczęściej w postaci płaskich, czerwonych plam na skórze. "Laser powoduje koagulację krwinek i zamykanie naczyń włosowatych, co daje efekt zblednięcia plamy" - powiedział dr Przemysław Przewratil z Kliniki Chirurgii i Onkologii Dziecięcej łódzkiego szpitala.

Kierująca kliniką prof. Ewa Andrzejewska podkreśliła, że do tej pory w Polsce w żadnym z dziecięcych szpitali mających pełne zabezpieczenie anestezjologiczne nie można było wykonywać takich zabiegów, bo żaden z oddziałów takiego urządzenia nie posiadał. Zabiegi wykonywane w łódzkim szpitalu w znieczuleniu ogólnym będą refundowane przez NFZ.

To bardzo istotne dla najmłodszych dzieci, które do tej pory musiały być leczone za granicą. Starsze mogły skorzystać z możliwości leczenia w prywatnym gabinecie medycznym, ale tylko nielicznych stać na takie leczenie. "Do uzyskania skutecznego efektu trzeba powtarzać zabieg 5-10 razy. W niektórych przypadkach nawet więcej. W znieczuleniu ogólnym jeden zabieg kosztuje w prywatnej przychodni od 2 do 3 tys. zł. Za granicą od 2 do 3 tys. euro" - powiedział dr Przewratil.

Dyrektor szpitala prof. Jerzy Stańczyk podkreślił, że jego placówka od dwóch lat starała się w ministerstwie zdrowia o zakup lasera, ostatecznie jednak warte 300 tys. zł urządzenie przekazała szpitalowi jedna z fundacji. W łódzkim szpitalu mają nadzieję, że resort zdrowia dokupi za to inny potrzebny szpitalowi sprzęt.


"Wbrew ogólnym opiniom opieka pediatryczna kosztuje o wiele więcej, niż opieka nad dorosłymi. Musi być więcej pielęgniarek, które zajmą się dziećmi. Na oddziałach są też rodzice. Procedura wycen w NFZ jest jednak taka, że większość dużych szpitali dziecięcych jest zadłużona" - powiedział Stańczyk.

Zdaniem lekarzy ok. 2-3 procent całej populacji ma malformacje naczyniowe. Do dziecięcego Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 4 im. Marii Konopnickiej w Łodzi każdego roku zgłasza się kilkuset nowych pacjentów z takimi schorzeniami.