Narodowy Fundusz Zdrowia w ostatnich latach był zasilany w ciągu roku dotacjami, w tym pieniędzmi pochodzącymi z emisji obligacji skarbowych, które umożliwiły NFZ rozliczenie się za wykonane świadczenia.
Nowe przepisy od 1 stycznia 2027
Od 1 stycznia 2027 roku zaczną obowiązywać przepisy, zakładające objęcie finansów NFZ tzw. rozszerzoną stabilizującą regułą wydatkową (SRW).
W opinii ekonomisty z Federacji Przedsiębiorców Polskich Łukasza Kozłowskiego, po wejściu w życie tych przepisów uzupełnienie luki finansowej NFZ będzie trudniejsze. - Operacje, które skutkują w ciągu roku zmianą sumy wydatków i mają charakter inny niż dotacja budżetowa, czyli np. przekazanie obligacji skarbu państwa do NFZ, będą mogły skutkować naruszeniem tej reguły, czyli będzie działaniem w świetle przepisów niedopuszczalnym - powiedział Kozłowski PAP.
Zdaniem eksperta plany finansowe NFZ są co roku systemowo zaniżane, jeśli chodzi o koszty i wydatki, a dotacja z budżetu państwa jest niedoszacowana. - Plany nie odzwierciedlają rzeczywistych potrzeb związanych z zadaniami, które są na Fundusz nakładane. NFZ nie ma prawnej możliwości, żeby w planie finansowym ująć realny poziom kosztów, które ponosi - dodał.
Szacunki i dotacje NFZ
W marcu Ministerstwo Zdrowia, powołując się na aktualne prognozy, poinformowało, że w 2026 r. NFZ będzie potrzebował dotacji na finasowanie świadczeń w wysokości 30 mld zł, a początkowo szacowało ją na 26 mld zł. W ubiegłym roku rząd kilkukrotnie zwiększał budżet NFZ, a na koniec roku dotacja wyniosła 33 mld zł, choć początkowo planowano ją na ponad 18 mld zł.
W opinii Kozłowskiego stabilizująca reguła wydatkowa pozwoli powiększyć wydatki NFZ albo przez zmniejszenie wydatków publicznych na inne cele i przekazanie oszczędności Funduszowi, albo zwiększenie dochodów sektora finansów publicznych. - Nie będzie możliwości powiększenia budżetu NFZ w taki sposób, który dodatkowo powiększy deficyt budżetu państwa - ocenił Kozłowski.
Ekspert zaznaczył, że w sytuacji braku możliwości łatwego dofinansowania NFZ, niedoboru środków i braku zgody na podniesienie składki lub zmianę mechanizmu wycen świadczeń, jedyną alternatywą będzie ograniczenie liczby świadczeń, które Fundusz kupuje. - Może się to odbywać na różne sposoby: albo przez nakładanie limitów na różne rodzaje świadczeń, wprowadzenie zasad rozliczania świadczeń wykonanych ponad limit, które zniechęcają do ich udzielania albo kontraktowanie mniejszej liczby świadczeń - zaznaczył. Według Kozłowskiego istnieje ryzyko ograniczenia dostępności świadczeń dla pacjentów.
Ekspert powiedział, że oszczędności uzyskane poprawą efektywności udzielania świadczeń nie przyniosą efektu rekompensującego w pełni nierównowagę finansową w NFZ.
Oszczędności w diagnostyce
W kwietniu NFZ wprowadził tzw. stawki degresywne w badaniach diagnostycznych kosztochłonnych, co ma przynieść w 2026 r. 625 mln zł oszczędności. Fundusz płaci 60 proc. za gastroskopię i kolonoskopię, a 50 proc. za rezonans magnetyczny i tomografię komputerową wykonane ponad limit określony w kontrakcie; przed zmianą było to 100 proc. Kolejne korekty finansowania mają dotyczyć pozostałych świadczeń ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (AOS) wykonanych ponad limit.
Przedstawiciele szpitali i organizacji pacjenckich uważają, że nowe zasady rozliczeń badań diagnostycznych ograniczą dostępność do nich i spowodują wydłużenie kolejek. De facto zaczną bowiem obowiązywać limity na świadczenia, które do tej pory były nielimitowane, a zmiany dotkną także pacjentów onkologicznych. Zaś podmioty lecznicze, obawiając się wzrostu zadłużenia, nie będą bowiem chciały przyjmować pacjentów ponad wartość określoną w kontrakcie z NFZ. Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda powiedziała PAP, że konieczne jest uporządkowanie finansowania świadczeń, aby pieniądze w pierwszej kolejności przekładały się na szybszą i bardziej skuteczną diagnostykę pacjentów.