Wojciech Machajek z Fundacji Parkinsona przypomniał, że w Polsce jest już około 100 tys. osób cierpiących na chorobę Parkinsona, a wraz z opiekunami chorych, którymi najczęściej są ich małżonkowie, jest to duża grupa osób licząca około 200 tys.

- Należy liczyć się z tym, że tych pacjentów będzie coraz więcej, podobnie jak osób cierpiących na różnego typu choroby mózgu, w tym udary mózgu, ponieważ nasze społeczeństwo się starzeje – podkreślił prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego prof. Jarosław Sławek.

Eksperci przyznali, że ostatnio znacznie poprawił się u nas dostęp do nowoczesnego leczenia, takiego jak głęboka stymulacja mózgu (wszczepienie elektrod, które pod wpływem impulsów elektrycznych poprawiają sprawność chorego) oraz dojelitowy wlew lewodopy (zapewniający chorym stały dopływ dopaminy) oraz pompa apomorficzna (infuzja podskórna).

- To, czego teraz najbardziej nam brakuje, to jak najszybsze utworzenie ośrodków neurologicznych koordynujących diagnostykę i leczenie choroby Parkinsona – powiedział prof. Sławek. Zdaniem specjalistów takie ośrodki gwarantują najskuteczniejszą i najbardziej efektywną opiekę nad chorymi. Mogą się one przyczynić do obniżenia kosztów pośrednich tej choroby.

Były prezes Polskiego Towarzystwa Choroby Parkinsona i Innych Zaburzeń Ruchowych dr hab. Dariusz Koziorowski powiedział, że choroba Parkinsona jest specyficznym schorzeniem, która najlepiej i najbardziej efektywnie jest leczona w centrach specjalistycznych.

- Projekt takiej kompleksowej i koordynowanej opieki nad chorymi z tym schorzeniem, prowadzonej w wyspecjalizowanych ośrodkach, jest już gotowy i czekamy na jego wdrożenie – dodał mec. Adam Twarowski z Uczelni Łazarskiego w Warszawie.

Specjalista dodał, że w tej sprawie prowadzone są rozmowy z prezesem Narodowego Funduszu Zdrowia, Andrzejem Jacyną. - Przewidujemy, że najpierw powstałyby ośrodki pilotażowe zajmujące się taką kompleksową opieką – podkreślił Twarowski.

Eksperci przekonywali podczas spotkania z dziennikarzami, że brak takich referencyjnych ośrodków skutkuje nadużywaniem metody głębokiej stymulacji mózgu w leczeniu pacjentów z chorobą Parkinsona. - Nie zawsze jest właściwa kwalifikacja chorych do tej terapii, o jej zastosowaniu nie powinien decydować jedynie neurochirurg – wyjaśniał prof. Sławek.

Dr hab. Koziorowski wskazał na zbyt duże rozdrobnienie ośrodków, w których oferowana jest głęboka stymulacja mózgu u pacjentów z chorobą Parkinsona. - Niektóre z nich wykonują zaledwie dwa, trzy takie zabiegi w roku, to zdecydowanie za mało – powiedział. Wystarczy źle ustawić aparat do takiej stymulacji, żeby ta kosztowna metoda nie poprawiła nawet stanu zdrowia pacjenta.

Wojciech Machajek z Fundacji Parkinsona zwrócił uwagę, że w naszym kraju nie wykorzystuje się ogromnych możliwości, jakie daje zwykła rehabilitacja. Potwierdzał to Adam Siger ze Stowarzyszenia Fizjoterapeutów Choroby Parkinsona w Polsce: - Fizjoterapia powinna być wdrażana od chwili wykrycia choroby Parkinsona, bo im wcześniej zostanie wprowadzona tym lepsze daje efekty.

Prof. Sławek podał przykład Holandii, gdzie osoby z chorobą Parkinsona poddawane są rehabilitacji w ośrodku najbliższym miejsca jego zamieszkania. - Dzięki temu o połowę zmniejszyła się wśród tych pacjentów liczba złamań szyjki kości udowej – podkreślił.

To jedno z najgroźniejszych złamań, do którego szczególnie często dochodzi u chorych z chorobą Parkinsona, dlatego wielu z nich boi się wychodzić z domu. Są wtedy mniej aktywni, a przez to jeszcze bardziej narażeni na powikłania tego schorzenia.

Przewodnicząca Polskiego Towarzystwa Psychologicznego dr Krystyna Teresa Panas mówiła, że osoby z chorobą Parkinsona są szczególnie narażone na zaburzenia depresyjne. - Trzeba wszystko zrobić, żeby nie czuli się odsunięci od życia. Bardzo pomaga im sama obecność drugiej osoby, opiekuna – podkreśliła.

Specjalistka zwróciła uwagę, że wraz chorym na Parkinsona choruje cała jego rodzina, a szczególnie osoba jego najbliższego otoczenia, która się nim zajmuje na co dzień. Przyznał to Wojciech Machajek, którego żona choruje od 10 lat.