Wyniki badania, które doprowadziło ich do takiego wniosku, opublikowano w „Open Forum Infectious Diseases”.
- piszą autorzy.
W marcu br. rządy bardzo wielu krajów zdecydowały się na ogłoszenie wytycznych dotyczących postępowania obywateli w związku z pandemią. Jednym z ważniejszych było rutynowe mierzenie temperatury ciała w wielu budynkach użyteczności publicznej (m.in. szkołach, przychodniach, na lotniskach). Miało to na celu wyłapanie osób potencjalnie zakażonych i uniemożliwienie im dalszego kontaktu z innymi.
Autorzy omawianego badania uważają, że jest to postępowanie nieskuteczne.
ZOBACZ AKTUALNĄ MAPĘ ZAKAŻEŃ>>>
- piszą. -.
- dodają i przedstawiają potwierdzające to statystyki.
- mówi dr William Wright, jedne z dwóch głównych autorów badania. - .
Autorzy przytaczają pełny raport CDC z listopada 2020 r., który stwierdza, że łącznie spośród 766 tys. podróżnych przebadanych w okresie od 17 stycznia do 13 września tylko jedna osoba na 85 tys. - czyli około 0,001 proc. - miała później pozytywny wynik testu w kierunku zakażenia SARS-CoV-2. Dodatkowo zaledwie 47 z 278 osób (17 proc.) w grupie osób z objawami charakterystycznymi dla SARS-CoV-2 miało temperaturę spełniającą wyznaczone odgórnie kryteria dla gorączki.
- Kolejnym problemem - mówi Wright -.
- tłumaczy dr Wright. -.
Naukowcy uważają, że zdecydowanie powinno się opracować skuteczniejsze programy odróżniania osób zakażonych SARS-CoV-2 od niezakażonych. Wśród strategii takich wymieniają m.in. obniżenie temperatury używanej do identyfikacji objawowych osób zakażonych, badania grupowe umożliwiające obserwację i monitorowanie wirusa w czasie rzeczywistym w trudniejszych do opanowania sytuacjach, wprowadzenie do użytku „inteligentnych” termometrów, które będą połączone z urządzeniami wyposażonymi w GPS (takimi jak smartfony) oraz monitorowanie osadów ściekowych pod kątem SARS-CoV-2.