Chodzi o to, że do produkcji niektórych szczepionek wykorzystywane są linie komórkowe wyprowadzone wcześniej z komórek pobranych z płodów.
Do ministerstwa wpłynęła petycja, w której apelowano o "zagwarantowanie rodzicom możliwości szczepienia dzieci środkami niebudzącymi sprzeciwu sumienia". Jak wskazano, chodzi m.in. o sprowadzenie do Polski "etycznych szczepionek" przeciwko różyczce, ospie wietrznej i wirusowemu zapaleniu wątroby typu A.
- zapewniali autorzy petycji. Wskazali jednocześnie, że do obrotu w Polsce dopuszczone są
W odpowiedzi Departament Matki i Dziecka MZ przypomniał, że obowiązkowe szczepienia ochronne są - wskazuje resort zdrowia.
Wyjaśnia, że jeśli takiej szczepionki nie ma w kraju, wówczas zgodnie z Prawem farmaceutycznym istnieje możliwość sprowadzenia z zagranicy leku niedopuszczonego do obrotu w Polsce, którego zastosowanie jest niezbędne dla ratowania życia lub zdrowia pacjenta. Podstawą sprowadzenia takiego produktu jest zapotrzebowanie szpitala albo lekarza prowadzącego leczenie poza szpitalem, potwierdzone przez konsultanta z danej dziedziny medycyny.
Resort przypomina również, że na własne potrzeby można przywieźć z zagranicy lek niedopuszczony do obrotu w Polsce, ale w ilości nieprzekraczającej pięciu najmniejszych opakowań.
Prof. Andrzej Zieliński z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny w rozmowie z PAP wyjaśniał, że linia komórkowa wykorzystywana do produkcji dostępnej w Polsce szczepionki przeciwko różyczce pochodzi z płodu, na którym w 1964 r. z powodów pozamedycznych dokonano aborcji za zgodą sądu w USA. Z kolei linia komórkowa pobrana po aborcji w 1966 r. została wykorzystana w szczepionce przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu A oraz przeciw ospie wietrznej.
zaznaczył prof. Zieliński. Podkreślił także ryzyko wynikające z ewentualnej rezygnacji ze szczepienia przeciwko różyczce - w przypadku zachorowania przez kobietę ciężarną wirus może zakazić płód i doprowadzić do jego licznych wad rozwojowych.