Według Watch Heath Care, głównego organizatora spotkania "Innowacje w okulistyce", na wizytę u okulisty czeka się średnio cztery miesiące. Jeszcze dłużej, bo od kilku miesięcy do ponad roku - w zależności od regionu kraju - trzeba czekać na operację zaćmy, czyli usunięcia zmętnienia soczewki oka. To jedna z głównych przyczyn utraty wzroku.

"W ostatnich 30 latach aż dziesięciokrotnie zwiększyła się na świecie liczba zabiegów usuwania zaćmy. Coraz więcej tych operacji wykonuje się także w Polsce, ale nasze potrzeby w tym zakresie wciąż są znacznie większe" - podkreślił prof. Zbigniew Zagórski z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, przewodniczący komitetu organizacyjnego seminarium.

Według przytoczonych na spotkaniu danych, w naszym kraju wykonuje się 165 tys. operacji zaćmy rocznie, a powinno być ich przynajmniej 240 tys., by zaspokoić jedynie najpilniejsze potrzeby. Prawie 90 proc. tych zabiegów wykonuje się w szpitalach, a nie w ambulatoriach, w ramach tzw. chirurgii jednego dnia, co niepotrzebnie podraża ich koszty.

"Na 1 mln mieszkańców w naszym kraju powinno się wykonywać co najmniej 6 tys. operacji usunięcia zaćmy, a przeprowadza się zaledwie 4,2 tys. To stawia nas na szarym końcu w Europie, choć mamy wystarczająca liczbę okulistów, którzy mogą wykonywać takie zabiegi" - zwrócił uwagę prof. Zagórski.


Dodał, że w Czechach wykonuje się dwukrotnie więcej operacji zaćmy niż w Polsce (w przeliczeniu na milion mieszkańców). "Niestety, Polska nawet w 2010 r. nie osiągnęła takiego poziomu tych zabiegów, jaki nasi południowi sąsiedzi uzyskali już w 1997 r." - zaakcentował.

Jego zdaniem, głównym tego powodem jest limitowanie świadczeń przez Narodowy Fundusz Zdrowia oraz niewłaściwy rozdział środków na operacje zaćmy na poszczególne regiony i ośrodki okulistyczne.

"Pieniądze nie są wydawane tam, gdzie jest największa kolejka oczekujących na operację. Nie idą one za pacjentem, lecz są przed chorym, zanim trafi on do placówki służby zdrowia. To powoduje, że szpitale zamiast walczyć o chorych, zabiegają przede wszystkim o przychylność NFZ" - powiedział Zagórski.

Andrzej Troszyński, rzecznik prasowy NFZ, powiedział w wypowiedzi dla PAP, że nigdzie na świecie nie jest możliwe uwolnienie operacji zaćmy spod limitów. Jego zdaniem, w Polsce, mimo znaczącego zwiększenia nakładów finansowych na zabiegi usunięcia zaćmy i wzrostu liczby tego rodzaju wykonywanych operacji, czas oczekiwania na nie utrzymuje się na poziomie średnio dziesięciu miesięcy w skali kraju.

Dodał, że przypadki zaćmy określane jako pilne są operowane w okresie nie dłuższym niż trzy, cztery miesiące. Wyraził też przekonanie, że przekazywanie większych środków finansowych tym ośrodkom, gdzie są dłuższe kolejki, kosztem tych, gdzie te kolejki są krótsze, nie rozwiąże sytuacji.


W ocenie prof. Zagórskiego, na operację zaćmy nie powinno się czekać dłużej niż sześć miesięcy, bo stan chorego się pogarsza i więcej jest powikłań pooperacyjnych, zwiększających koszty leczenia. Jako przykład podał Wielka Brytanię, gdzie na zabieg usunięcia zaćmy czeka się nie dłużej niż trzy miesiące.

W sprawie powikłań w okulistyce wiele krytycznych uwag wypowiedział prof. Tomasz Żarnowski, konsultant w zakresie okulistyki województwa lubelskiego. Dotyczyły one zarówno leczenia zaćmy, jak i innych schorzeń oczu. Specjalista powiedział, że w naszych ośrodkach okulistycznych jest wiele powikłań, które są ukrywane zarówno przed NFZ, jak i pacjentami. Są to najczęściej uszkodzenia torebki soczewki, przesunięcie soczewki naturalnej lub sztucznej, zapalenia oraz wtórne odwarstwienie siatkówki.

"Powikłania rozliczane są jako dodatkowo płatne procedury i to dobrze płatne, co znacznie podraża leczenie tego samego schorzenia. Zamiast przykładowo 2,5 tys. zł, NFZ wypłaca 10 tys. zł. Dzieje się tak, dlatego że NFZ nie kontroluje powikłań, a jedynie sprawdza, czy prawidłowa jest dokumentacja" - powiedział Żarnowski.

Dodał, że niektóre ośrodki okulistyczne nie wykazują żadnych powikłań, co jest niemożliwe. "Nie kontrolujemy poziomu świadczeń usług medycznych i NFZ sam nie podlega żadnej kontroli" - podkreślił Żarnowski.

Zagórski przyznał, że w polskiej w chirurgii okulistycznej nie ma kontroli jakości, nie ma też żadnych przyjętych standardów leczenia, choć są one stosowane w innych krajach. Dopiero czynione są zabiegi, by je wprowadzić.