Specjalistka jest onkologiem specjalizującym się w nowotworach urologicznych, pracuje w Szpitalu Grochowskim w Warszawie. Podkreśla, że szczególnie ważne jest wczesne wykrycie choroby nowotworowej, bo tak jak w każdym nowotworze, wyniki leczenia raka pęcherza zależą od stopnia zaawansowania choroby. Przy wczesnym wykryciu większy jest też komfort życia pacjenta, co również ma ogromne znaczenie.

Reklama

- Powinniśmy zrobić wszystko, aby taki nowotwór rozpoznać jak najwcześniej, czyli w tzw. nieinwazyjnym stadium, kiedy jeszcze nie wrasta głęboko w ścianę pęcherza moczowego - tłumaczy. Jeśli się to uda, leczenie polega jedynie na wycięciu zmian podczas zabiegu tzw. przezcewkowej elektroresekcji (TURT/TURBT).

Zapewnia, że wyniki takiego leczenia są doskonałe i pacjenci żyją przez wiele lat. - Czasem po takim leczeniu wymagane są kontrolne, regularne cystoskopie, czyli zaglądnięcia do pęcherza moczowego, czasami stosujemy wlewy z terapeutykami do pęcherza moczowego, ale pęcherz pozostaje i nadal działa – wyjaśnia w informacji przekazanej PAP.

Gorsza sytuacja jest, gdy nowotwór wrośnie już głęboko w ściany pęcherza moczowego. - Mówimy wtedy o tzw. inwazyjnym raku pęcherza moczowego. Leczenie takiego raka to dużo bardziej skomplikowany proces, mocno obciążający dla pacjenta, a na dodatek jego wyniki nie zawsze są takie, jakbyśmy chcieli. Dlatego, tak ważne jest, żeby jak najszybciej doprowadzić do rozpoznania choroby, w jeszcze nieinwazyjnym stadium – stwierdza dr Iwona Skoneczna.

U pacjentów, u których nowotwór wrasta w ściany pęcherza moczowego, konieczne jest już wycięcie całego pęcherza wraz z przylegającymi narządami, czyli u mężczyzn wraz prostatą, a u kobiet wraz z częścią narządu rodnego. Operacja ta, nazywana radykalną cystektomią, jest dużym, okaleczającym zabiegiem – przyznaje specjalistka - w trakcie którego konieczne jest wykonanie urostomii. Po operacji nie jest bowiem możliwe oddawanie moczu w naturalny sposób, lecz spływa on do specjalnego woreczka przyklejanego do skóry.

Reklama

Ekspertka kampanii „Rak pęcherza – wykryj i lecz!” zapewnia, że urostomia to nie „koniec świata”, jak przynajmniej początkowo wydaje się pacjentom. - Przyklejony do skóry woreczek na mocz nie wyklucza aktywnego, prawie normalnego życia z wykonywaniem czynności zawodowych oraz sportu - przekonuje.

Reklama

Tak zaawansowana choroba gorzej jednak rokuje. - Nowotwór, który wrasta w ścianę pęcherza moczowego, ma także tendencję do wrastania do naczyń krwionośnych, co oznacza, że dosyć łatwo daje przerzuty. Dlatego jeszcze przed operacją cystektomii pacjent powinien otrzymać przedoperacyjną chemioterapię - zwraca uwagę specjalistka.

Niektórzy pacjenci nie zgadzają się jednak na wycięcie pęcherza moczowego. Co wtedy? - U nich sięgamy po leczenie łączące kilka metod, czyli chirurgiczne wycięcie jak największego obszaru guza, chemioterapię i naświetlania. Czasami udaje się uzyskać w ten sposób dobre, długotrwałe wyniki, jednak pęcherz moczowy nie jest idealnym narządem do napromieniowania i stąd nie u wszystkich pacjentów takie leczenie przynosi oczekiwane efekty. Dlatego też złotym standardem przy inwazyjnym raku pęcherza jest usunięcie pęcherza wraz z podaniem okołooperacyjnej chemioterapii – stwierdza dr Iwona Skoneczna.

Jeszcze większym wyzwaniem jest zaawansowany rak pęcherza, czyli taki, którego nie można całkowicie wyciąć, albo powstały już przerzuty do innych miejsc, poza pęcherz moczowy. - Aby potwierdzić takie rozpoznanie, musimy u pacjenta pobrać wycinki z pęcherza oraz wykonać rutynowe badanie tomograficzne przynajmniej klatki piersiowej, jamy brzusznej i miednicy. Jeżeli w takim badaniu widzimy nowotwór poza pęcherzem moczowym, pacjenta kwalifikujemy do systemowej chemioterapii – wyjaśnia.

Aby podać klasyczną chemioterapię, wymagane są dobre parametry nerkowe, a niestety u części pacjentów guz w pęcherzu moczowym utrudnia odpływ moczu z nerek, co sprawia, że te parametry nie są wystarczające dobre, by mogli bezpiecznie zastosować chemioterapię.

- Jeżeli jednak pacjent może otrzymać chemioterapię, to ją stosujemy. Po zakończeniu cykli chemioterapii, oceniamy odpowiedź na to leczenie i jeżeli odpowiedź jest dobra, czyli udało się zatrzymać postęp choroby, możemy zastosować immunoterapię, która podtrzymuje ten dobry efekt uzyskany wskutek podawania chemioterapii. Inny rodzaj immunoterapii stosujemy natomiast u pacjentów, u których chemioterapia nie zadziałała lub przestała działać – tłumaczy ekspertka kampanii „Rak pęcherza – wykryj i lecz!”.

Z badań wynika, że dużo lepiej jest, gdy pacjent dostaje immunoterapię zaraz po zakończeniu chemioterapii, w celu wzmocnienia jej efektu, bez czekania na nawrót choroby. Jeszcze inny rodzaj immunoterapii stosowany jest u pacjentów, którzy nie kwalifikują się do chemioterapii, ale mają odpowiednio wysoką ekspresję określonego markera. - Ta wysoka ekspresja daje szansę na dobrą odpowiedź na immunoterapię – zaznacza dr Iwona Skoneczna.

W Polsce żadna z tych immunoterapii nie jest jeszcze refundowana. - Cieszymy się, że pojawiają się nowe leki przeznaczone do leczenia zaawansowanego raka pęcherza moczowego, ale niestety na dzisiaj nie do końca są one dostępne dla naszych polskich pacjentów. Oczywiście chcielibyśmy, żeby to się zmieniło i żeby immunoterapia była refundowana, a tym samym dostępna dla naszych chorych – stwierdza specjalistka.