Sytuację chorych na obecnym etapie pandemii podsumowało w przypadającym w piątek Światowym Dniu Walki z Rakiem Stowarzyszenie Osób z NTM "UroConti".

Przewodniczący Sekcji Prostaty Stowarzyszenia Osób z NTM "UroConti" Bogusław Olawski poinformował, że pacjentów ucieszyła niespodziewana decyzja ministra zdrowia o wprowadzeniu od 1 kwietnia do szpitalnych świadczeń gwarantowanych leczenia robotycznego w operacjach prostatektomii radykalnej.

Reklama

- To długo oczekiwana wiadomość, chociaż tryb jej ogłoszenia i wprowadzenia bez konsultacji społecznych budzą niezbyt dobre skojarzenia. Mam nadzieję, że świadczenie to zostanie właściwie wycenione, żeby szpitale chciały stosować tę metodę terapii – powiedział Bogusław Olawski.

Od wielu lat Onkofundacja Alivia bada poziom dostępności polskich pacjentów do bezpłatnych terapii rekomendowanych przez Europejskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej (ESMO). W ten sposób określa wskaźnik Oncoindex, który może wynosić od 0 do 100 punktów, gdzie 0 to całkowity brak możliwości leczenia, a 100 to pełny, bezpłatny dostęp do wszystkich terapii. Najnowsza wartość Oncoindeksu dla Polski wynosi 32 na 100 punktów. Polscy chorzy mają pełny dostęp jedynie do 24 ze 132 zalecanych terapii, a kolejne 42 substancje są refundowane z ograniczeniami.

- Autorytety medyczne w naszym kraju twierdzą, że Polska nie nadąża za osiągnięciami medycyny, a świat nam dramatycznie ucieka. I trudno się z nimi nie zgodzić. Z Onkoindeksu wynika, że połowa nowoczesnych terapii onkologicznych rekomendowanych przez ESMO jest u nas ciągle niedostępna, więc to co na Zachodzie jest standardem leczenia, w Polsce pozostaje luksusem dla wybranych. Mówię tu choćby o leczeniu chorych z zaawansowanym rakiem prostaty, u których nie pojawiły się jeszcze przerzuty. Świat leczy tych pacjentów nowoczesnymi lekami już od ponad roku, w Polsce nadal są one niedostępne dla tej grupy, choć Ministerstwo Zdrowia zapowiadało rozszerzenie programu lekowego o pacjentów bez przerzutów jeszcze późnym latem lub wczesną jesienią ubiegłego roku – komentuje Bogusław Olawski.

- Jeśli okres od zarejestrowania leku przez EMA do rozpoczęcia jego refundacji w Polsce wynosi ponad trzy lata, to oznacza, że część naszych pacjentów po prostu nie dożyje do rozpoczęcia leczenia. A przecież w przypadku leków stosowanych u chorych na nowotwór prostaty bez przerzutów mówimy o leczeniu, które nie tylko opóźnia ich wystąpienie, ale także wpływa na wydłużenie całkowitego przeżycia – dodaje.

W jego ocenie pandemia utrudnia jednak chorym onkologicznie dostęp do leczenia. Olawski przypomniał, że jeszcze kilka miesięcy temu eksperci medyczni apelowali do pacjentów, by nie odwoływali umówionych wcześniej wizyt kontrolnych w poradniach urologicznych i onkologicznych w obawie przed zakażeniem, bo covid zabije ich być może, a nowotwór na pewno.

Reklama

- Wykonaliśmy wtedy w Stowarzyszeniu dużą pracę, by zachęcać naszych członków do regularnego odwiedzania lekarzy. Tłumaczyliśmy, że odłożenie wizyty w jej pierwotnym terminie sprawi, że kiedy w końcu pacjenci udadzą się do lekarza, będą już w dużo bardziej zaawansowanych stadiach nowotworów, a ich leczenie będzie miało dużo mniejsze szanse powodzenia. Kiedy to się wreszcie udało i chorzy z rakiem prostaty ruszyli się z domów, zaczęli odbijać się od drzwi poradni i szpitali – wskazał Bogusław Olawski.

Przytoczył sytuację opisywaną w połowie stycznia przez media, kiedy to w szpitalu wojskowym w Lublinie pacjent skierowany przez urologa na operację usunięcia guza złośliwego trzy razy miał przesuwany termin operacji. Dwa pierwsze z powodu zaangażowania lekarzy na oddziale covidowym, trzeci – z powodu braku anestezjologa.

Rak prostaty (gruczołu krokowego lub stercza) jest najczęściej rozpoznawanym nowotworem złośliwym wśród mężczyzn i drugą przyczyną zgonu. Każdego roku w Polsce diagnozuje się ponad 16 tys. nowych przypadków. Śmiertelność spowodowana rakiem prostaty w naszym kraju rośnie (wynosi 5,5 tys. rocznie), podczas gdy w Europie spada. Przyczyny to zbyt późna diagnoza i niechęć mężczyzn do wykonywania profilaktycznych, a także zmiany demograficzne: żyjemy coraz dłużej, a wraz z wiekiem rośnie liczba zachorowań. Choroba najczęściej dotyka mężczyzn po 50. roku życia, ale coraz częściej chorują też osoby młodsze, w pełni aktywności zawodowej.

Sekcja Prostaty Stowarzyszenia "UroConti" działa od 2014 r. i zrzesza mężczyzn z całej Polski, cierpiących na schorzenia gruczołu krokowego i znajdujących się w grupie ryzyka. Sekcja zajmuje się edukacją zdrowotną mężczyzn odnośnie profilaktyki i leczenia chorób gruczołu krokowego, dążąc tym samym do zmniejszenia śmiertelności i podniesienia jakości ich życia.