Specjaliści oraz pacjentki mówili o tym na konferencji prasowej w Warszawie. Zainaugurowano na niej działalność #KoalicjiDlaŻycia Osób z Mutacjami w Genach BRCA (koalicjadlażycia.pl), której celem jest poprawa skuteczności leczenia kobiet z rakiem jajnika w Polsce. Z danych wynika bowiem, że przeżywalność chorych na ten nowotwór w naszym kraju jest o 15 punktów procentowych gorsza niż w Unii Europejskiej.

Reklama

Eksperci obecni na spotkaniu podkreślali, że w ostatnim czasie dokonał się ogromny postęp w leczeniu kobiet chorych na raka jajnika z mutacjami w genach BRCA1 i BRCA2. Dzięki nowym lekom celowanym molekularnie mają one szansę na znacznie dłuższe przeżycie, a nowotwór może stać się chorobą przewlekłą. Warunkiem jest jednak to, by terapie te zastosować na wczesnym etapie leczenia.

Rak jajnika jest piątym najczęstszym nowotworem złośliwym występującym u kobiet. W Polsce co roku diagnozuje się go u 3700 kobiet. - Rozwija się po cichu, bezobjawowo, a gdy podstawiona zostaje diagnoza choroba jest już często w stadium zaawansowanym - przypomniała Elżbieta Kozik, prezes stowarzyszenia Polskie Amazonki Ruch Społeczny, które współtworzy koalicję. Z danych wynika, że rak jajnika zostaje rozpoznany w zaawansowanym stadium rozwoju u ponad 70 proc. pacjentek.

Przyczyną tego jest właśnie brak charakterystycznych objawów choroby, a także brak dobrych metod pozwalających prowadzić badania przesiewowe w kierunku raka jajnika. Członek koalicji prof. Paweł Knapp z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku zwrócił uwagę, że wśród podstawowych objawów tego nowotworu znajdują się: szybko powiększający się obwód brzucha (ma to związek z pojawieniem się wodobrzusza, tj. nagromadzania płynu w jamie otrzewnowej – PAP) i objawy ze strony układu pokarmowego – wzdęcia, niestrawność, zaparcia, niespecyficzne częste bóle brzucha.

Kobiety i ich bliscy powinni też zwracać uwagę na takie symptomy, jak bóle pleców, częste infekcje dróg moczowych, częste oddawanie moczu, co może być skutkiem uciskania guza na pęcherz, zmęczenie, bóle podczas kontaktów seksualnych, krwawienie po menopauzie, anemia.

Według prof. Knappa do wczesnego wykrycia raka jajnika często dochodzi przypadkowo, przy okazji operacji bądź laparoskopii wykonywanej z innego powodu.

Jak przypomniał specjalista rak jajnika (podobnie, jak rak piersi) często pojawia się w rodzinach, co jest związane z dziedziczeniem mutacji w genach BRCA1 i BRCA2. Dlatego niezmiernie ważne jest, by lekarz, do którego trafi pacjentka przeprowadził szczegółowy wywiad medyczny.

Prof. Knapp podkreślił, że obecnie 75 proc. pacjentek z rakiem jajnika może być poddane tzw. radykalnej operacji, która jest kluczem do skutecznej terapii – wydłuża czas do nawrotu choroby oraz całkowite przeżycie. Celem tej operacji jest tzw. całkowita cytoredukcja, czyli usunięcie wszystkich widocznych ognisk nowotworu. Jest to bardzo skomplikowany, wielogodzinny zabieg. Wymaga od lekarza umiejętności wykonania operacji w obrębie jamy brzusznej, często konieczna jest jednoczesna resekcja na przykład wątroby, śledziony, jelita grubego, cienkiego. - Dlatego kluczowe jest, by pacjentka trafiła do ośrodka, w którym pracują chirurdzy onkolodzy mający duże doświadczenie w wykonywaniu takich operacji. Jeśli wytniemy guza radykalnie, to mamy szansę uratować te pacjentki - ocenił specjalista.

Jednym z trzech głównych postulatów koalicji jest właśnie poprawa dostępu kobiet z rakiem jajnika do najlepszych ośrodków – tzw. centrów referencyjnych, w których nie tylko pracują doświadczeni chirurdzy, ale które dysponują najnowszymi metodami terapii. W tych ośrodkach chore na raka jajnika mogą być leczone kompleksowo, na przykład po operacji szybko można uzyskać wyniki histopatologiczne i zastosować chemioterapię.

- Obecnie nie mamy wytycznych, gdzie pacjentka powinna być operowana. Dlatego pacjentki nie wiedzą, gdzie powinny trafić - podkreśliła członkini koalicji prof. Anita Chudecka-Głaz z Kliniki Ginekologii Operacyjnej i Onkologii Ginekologicznej Dorosłych i Dziewcząt Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie. Dlatego w ramach koalicji stworzona zostanie strona, na której wymienione będą polecane placówki medyczne, w których powinny być leczone chore na raka jajnika. Obecnie ich adresy można znaleźć na stronie Polskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej (PTGO).

Kolejnym postulatem koalicji jest wykonywanie u każdej chorej na raka jajnika diagnostyki molekularnej z wykorzystaniem optymalnego narzędzia diagnostycznego, jakim jest sekwencjonowanie nowej (następnej) generacji (z j. ang.Next-Generation Sequencing, NGS).

Prof. Chudecka-Głaz zaznaczyła, że określenie mutacji w genach BRCA ma kluczowe znaczenie, ponieważ dla tych pacjentek pojawiły się właśnie nowe skuteczne leki. Tymczasem przy pomocy standardowych metod wykrywania mutacji stwierdza się je tylko w 12 proc. guzów, a gdy zastosuje się metodę NGS – w 25-28 proc. guzów.

- Narodowy Fundusz Zdrowia refunduje wykonanie takiego badania u pacjentki, która jest operowana z powodu raka jajnika. Jednak z powodu braku świadomości lekarzy w mniej doświadczonych ośrodkach często nie jest ono wykonywane - dodała.

Dokładne oznaczanie mutacji w genach BRCA stwarza szansę na zastosowanie bardzo skutecznego leczenia przy pomocy leku z grupy tzw. inhibitorów PARP.

- Inhibitory PARP to wielkie odkrycie - podkreśliła prof. Chudecka-Głaz.

Reklama

Przypomniała, że jeden lek z tej grupy - o nazwie olaparyb zastosowany u kobiet z nawrotowym rakiem jajnika wydłużył przeżycie pacjentek o 12,9 miesięcy a nawet o 16,3 miesięcy, zależnie od tego, do jakiej grupy kontrolnej porównywano chore. Po 5 latach wciąż żyło 22 proc. pacjentek, które nie miały objawów choroby. - Nie uzyskamy tego żadną chemioterapią - powiedziała specjalistka.

Co ważne, wyniki badań sugerują, że zastosowanie tego leku u pacjentek z rakiem jajnika we wcześniejszym stadium choroby może dawać bardzo dobre wyniki, jest jednocześnie bardziej opłacalne, gdyż chore stosują lek tylko przez dwa lata. W Polsce olaparyb jest obecnie finansowany w ramach programu lekowego kobietom z nawrotem raka jajnika, przypomniała prof. Chudecka-Głaz. Na wcześniejszym etapie leczenia można uzyskać do niego dostęp jedynie w ramach Ratunkowego Dostępu do Technologii Lekowych (RDTL), ale jest to procedura bardzo czasochłonna i wymaga indywidualnej zgody dla każdej chorych.

- Posiadamy dostęp do optymalnych narzędzi diagnostycznych, znamy wyniki badań skutecznych leków oraz mamy w Polsce znakomitych lekarzy, specjalizujących się w leczeniu raka jajnika. Wierzę, że po wdrożeniu proponowanych przez koalicję zmian i przy współpracy koalicji z Ministerstwem Zdrowia, jesteśmy w stanie znacząco poprawić życie chorych na nowotwór jajnika - podsumowała prof. Chudecka-Głaz.