Według przedstawionego podczas spotkania raportu „Obraz raka płuca w Polsce” - opracowanego przez firmę HealthQuest - jeśli chodzi o zachorowalność na raka płuca w przeliczeniu na liczbę mieszkańców Polska jest na trzecim miejscu w Unii Europejskiej (za Węgrami i Danią). Pod względem umieralności na ten nowotwór zajmujemy drugie miejsce po Węgrach.

Konsultant krajowy w dziedzinie onkologii klinicznej prof. Maciej Krzakowski, który jest również kierownikiem Kliniki Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej w Centrum Onkologii w Warszawie powiedział, że pociesza to, iż w ostatniej dekadzie spadła zachorowalność na raka płuca wśród mężczyzn: z 15,2 tys. w 2005 r. do 14,3 tys. w 2015 r.

- Niepokojący jest natomiast wzrost zachorowalności na ten nowotwór u kobiet z 4,8 tys. przypadków w 2005 r. do 7,6 tys. w 2015 r. – powiedział konsultant krajowy. Dodał, że głównym tego powodem jest wzrost liczby palących w przeszłości kobiet, które po wielu latach uzależnienia od tego nałogu zaczęły chorować na raka płuca.

Według Krajowego Rejestru Nowotworów, Polki częściej już umierają na raka płuca aniżeli na raka piersi, który występuje ponad dwukrotnie częściej (rak piersi wykrywany jest w naszym kraju u ponad 16,5 tys. kobiet rocznie).

Z danych przedstawionych na konferencji przez prof. Krzakowskiego wynika, że umieralność na raka płuca jest prawie taka sama, jak zachorowalność, ponieważ jest to jeden z najbardziej śmiertelnych nowotworów złośliwych. O ile co roku wykrywa się go u 22 tys. osób, to każdego roku niemal tyle samo pacjentów umiera.

Według głównego autora raportu dr hab. Macieja Niewady z Katedry i Kliniki Farmakologii Doświadczalnej i Klinicznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, mimo tak dużej śmiertelności zwiększa się liczba chorych leczonych z powodu raka płuca. W 2005 r. terapią objętych było prawie 39 tys. pacjentów, a w 2010 r. – 48 tys. (nowszych danych nie przedstawiono). Z danych Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że ta grupa chorych rocznie zwiększa się o około 4 proc.

Część chorych na raka płuca żyje dłużej niż rok, choć odsetek pięcioletnich przeżyć wśród nich jest dużo mniejszy w porównaniu do wielu innych nowotworów. - W latach 2005-2009 po pięciu latach nadal żyło w naszym kraju jedynie 13,4 proc. osób z rakiem płuca, zaledwie o 2 punkty procentowe więcej niż w okresie 1999-2004 r. – powiedział prof. Krzakowski. W przypadku raka piersi 74 proc. kobiet żyje co najmniej 5 lat, w raka jelita grubego – 50 proc.

Mała skuteczność leczenia raka płuca jest podobna w całej Unii oraz USA. Według konsultanta krajowego, głównym tego powodem jest późne wykrywanie raka płuca. Jedynie 20 proc. przypadków najczęściej występującego niedrobnokomórkowego raka płuca diagnozowanych jest w I i II stadium, gdy guz może być jeszcze operowany. Pozostałe przypadki można leczyć jedynie lekami lub radioterapią.

W przypadku raka płuca nigdzie na świecie nie prowadzi się badań przesiewowych, takich jak w przypadku raka piersi, raka szyjki macicy czy raka jelita grubego.

- Badania w Stanach Zjednoczonych wykazały, że pomocna w tym byłaby niskodawkowa tomografia komputerowa, dzięki której u palaczy papierosów można wykryć wcześniej guza płuca i o 20 proc. zmniejszyć śmiertelność. Nikt jednak nie wykorzystał jej jeszcze w badaniach przesiewowych – podkreślił prof. Krzakowski. Głównym tego powodem są wysokie koszty takich badań oraz zbyt częste wyniki fałszywie dodatnie, gdy tomograf sugeruje, że może być guz, ale dalsza diagnostyka tego nie potwierdza.

Konsultant krajowy powiedział, że skuteczność leczenia raka płuca w Polsce może się poprawić dzięki skróceniu czasu oczekiwania na wyniki badania patomorfologicznego (próbki pobranej tkanki), na który w naszym kraju zwykle czeka się około 2 tygodni, ale czasami miesiąc, a nawet dwa miesiące.

Prof. Dariusz Kowalski z Kliniki Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej Centrum Onkologii w Warszawie wyjaśniał, że nie będzie można tego zmienić, dopóki nie zwiększy się u nas liczba patomorfologów. - W Polsce jest ich zaledwie około 400, a w Wielkiej Brytania - 3 tys., a mimo to mówi się tam o dramatycznej sytuacji w tym zakresie - podkreślił.

Według prof. Krzakowskiego, w leczeniu raka płuca wciąż za mało wykorzystuje się radioterapię, choć sytuacja i tak poprawiła się w ostatnich latach. - Zbyt często natomiast stosuje się chemioterapię przy jednoczesnym niepełnym wykorzystaniu leczenia ukierunkowanego molekularnie – dodał. Specjalista zwrócił również uwagę, że lepsze efekty daje radiochemioterapia, czyli jednoczesne stosowanie obu tych metod.

- Nie można rozpoczynać leczenia raka płuca u danego chorego bez dokładnego zdiagnozowania przypadku jego choroby i obrania właściwej strategii terapii jeszcze przed rozpoczęciem jakichkolwiek działań terapeutycznych – podkreślił prof. Krzakowski.