Przewodniczący zespołu, poseł Marek Hok (PO) wyjaśnił, że spotkanie zorganizowano z okazji obchodzonego w marcu, a ustanowionego w 2008 r. miesiąca walki z rakiem jelita grubego. Dodał, że po raku płuca nowotwór ten jest drugą w naszym kraju przyczyną zgonów.

Reklama

Konsultant krajowy w dziedzinie onkologii klinicznej, prof. Maciej Krzakowski powiedział, że częstsze wyleczenia i dłuższe przeżycia uzyskuje się w centrach leczenia raka jelita grubego, tworzonych w wielu krajach na wzór breast cancer units (centrów leczenie raka piersi - PAP).

- Rak jelita grubego od chwili wykrycia wymaga zastosowania odpowiedniej strategii leczenia, w której kluczową rolę odgrywa zabieg operacyjny. Błędy popełnione na samym początku leczenia trudno później nadrobić, jeśli w ogóle jest to możliwe – podkreślił prof. Krzakowski.

Chirurg onkolog kliniki gastroenterologii Centrum Onkologii w Warszawie, dr hab. Andrzej Rutkowski zwrócił uwagę, że w Stanach Zjednoczonych chirurgia raka jelita grubego jest osobną specjalnością. W operowaniu tego nowotworu specjalizują się również chirurdzy w krajach skandynawskich, gdzie powstały liczne centra leczenia raka jelita grubego (colon cancer unit).

- Najważniejsze jest doszczętne usunięciu nowotworu już przy pierwszym podejściu, ryzyko wznowy nie przekracza wtedy 10 proc. - wyjaśniał specjalista. Dodał, że podczas drugiej operacji nie da się już tego poprawić z taką samą skutecznością. Dla chorego lepiej wykonana operacja oznacza dłuższe przeżycie.

Dr hab. Rutkowski wyjaśniał to na przykładzie szpitali powiatowych, gdzie wykonuje się mniej zabiegów usunięcia guza jelita grubego. Pięcioletnie przeżycia uzyskuje się w nich jedynie u 50 proc. chorych, podczas gdy w ośrodkach specjalizujących się w tego rodzaju operacjach sięgają one 70 proc.

Prof. Krzysztof Bujko z warszawskiego Centrum Onkologii podkreślił, że planowe operacje, czyli takie, które nie wymagają natychmiastowej interwencji, powinny być wykonywane w ośrodkach, które wykonują ich najwięcej i mają najbardziej doświadczony personel. - Takie zabiegi powinny być premiowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Niestety NFZ wciąż nie jest zainteresowany poprawą jakości w chirurgii” – podkreślił.

Leszek Szalak z departamentu świadczeń opieki zdrowotnej NFZ powiedział podczas posiedzenia zespołu parlamentarnego ds. onkologii, że Fundusz nie jest przeciwny temu, żeby płacić za jakość leczenia, a nie tylko za wykonanie procedury medycznej. - Muszą być jednak przyjęte kryteria oceny jakości usług medycznych, do których nie będzie zastrzeżeń - podkreślił.

Z danych przedstawionych podczas spotkania wynika, że w Polsce zwiększa się zachorowalność na raja jelita grubego, ale spada umieralność. Według prof. Krzakowskiego w 2015 r. na ten nowotwór zachorowało 18 tys. osób, a zmarło 11 tys. chorych. Pięcioletnie przeżycia w przypadku raka okrężnicy uzyskano u 50 proc. pacjentów, a raka odbytnicy – u 47 proc. - To 10 punktów procentowych więcej niż przed 10 laty – podkreślił specjalista.

Według konsultanta krajowego w dziedzinie gastroenterologii, prof. Jarosława Reguły, spadek zgonów związany jest głównie z lepszym wykrywaniem i zapobieganiem nowotworom jelita grubego. - Największa w tym zasługa badań przesiewowych wykonywanym w naszym kraju przy użyciu kolonoskopii – podkreślił.

Z danych przedstawionych przez specjalistę wynika, że od 2000 r., kiedy wprowadzono w Polsce kolonoskopię w badaniach przesiewowych, dzięki niej udało się uchronić przed rakiem jelita grubego prawie 10 tys. osób. Od 2012 r. badania te wykonywane są jedynie u tych osób w wieku 50-65 lat, które zostały na nie zaproszone (z podaniem adresu placówki medycznej, do której można się zgłosić). Nie wszyscy jednak się na nie zgłaszają.

Według Joanny Kilkowskiej z departament polityki zdrowotnej ministerstwa zdrowia, kolonoskopii poddaje się jedynie 35 proc. osób, do których wysłano zaproszenie. Podobnie jest z wykonywanymi u kobiet badaniami przesiewowymi raka piersi i szyjki macicy.

Pos. Beata Małecka-Libera (PO) podkreśliła, że rozwój wczesnego wykrywania i profilaktyki nowotworów nie będzie możliwy bez upowszechniania w naszym kraju edukacji zdrowotnej. - Bez niej dalsza poprawa skuteczności leczenia chorób nowotworowych będzie spowolniona i niewystarczająca – dodała.