Chodzi o raka skóry, a dokładnie - złośliwą postać czerniaka. Nowotwór ten jest coraz częściej wykrywany, a za wzrost liczby pacjentów odpowiadają przede wszystkim poparzenia słoneczne. Naukowcy są przekonani, że nawet jednorazowe poparzenie, zwłaszcza w dzieciństwie, znacząco podnosi ryzyko zachorowania na czerniaka.

Reklama

Niedawne badania dowiodły, że gliceryzyna - składnik obecny w korzeniu lukrecji - ma szereg prozdrowotnych właściwości. Działa antyalergicznie, przeciwbakteryjne, przeciwzapalne, przeciwwirusowe, a także, co wykazały analizy prowadzone w USA - także przeciwnowotworowo.

Jest jednak problem. Nadużywanie gliceryzyny może podwyższać ciśnienie krwi, a nawet powodować obrzęk mózgu - podaje brytyjski dziennik "Daily Mail", powołując się na wyniki amerykańskich badań. Uczeni zastanawiają się również, dlaczego dzieci matek spożywających tygodniowo więcej niż 100 gramów lukrecji gorzej rozwiązywały testy niż ich rówieśnicy, których matki nie sięgały po lukrecję. Na szczęście naukowcy z University of Minnesota już wiedzą, jak rozwiązać ten problem. Znaleźli w tej dobroczynnej roślinie inny składnik, izoanguston A, który działa podobnie jak gliceryzyna, ale nie daje ubocznych efektów. Wyniki opisali w magazynie "Cancer Prevention Research".

Eksperymenty laboratoryjne dowiodły skuteczności tej substancji. Komórki czerniaka złośliwego potraktowane izoangustonem A wolniej się rozrastały. Choć badania prowadzono na myszach, naukowcy są przekonani, że lukrecja będzie identycznie spowalniać wzrost nowotworu skóry także u ludzi.

Co ważne, gliceryzynę można znaleźć w cukierkach z lukrecją, łatwo rozpoznawalnych dzięki charakterystycznej czarnej barwie, jak i dzięki specyficznemu smakowi, przypominającemu anyż. Warto jednak dodać, że nie każdemu opowiada smak cukierków z lukrecją.

Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>