Rak, cukrzyca, choroby serca i nadciśnienie – to najpoważniejsze konsekwencje przesiadywania za biurkiem. Tak wynika z badań przeprowadzonych przez naukowców z uniwersytetu Kansas na 60 tys. ochotników w wieku między 45. a 60. rokiem życia.

Uczeni najpierw poprosili ich o podanie informacji, ile czasu dziennie poświęcają na przesiadywanie bez ruchu – mniej niż 4 godziny, od 4 do 6 godzin, 6 do 8 i 8 lub więcej. Potem monitorowali stan ich zdrowia.

Okazało się, że im dłużej siedzimy w ciągu dnia, tym bardziej wzrasta nam ryzyko zapadnięcia na ciężkie choroby, podaje brytyjski dziennik „Daily Telegraph”, powołując się na artykuł naukowców opublikowany w magazynie „Journal of Behavioural Nutrition and Physical Activity”.

- Osoby, które deklarowały, że spędzają na przesiadywaniu więcej niż 8 godzin dziennie znajdowały się w grupie najwyższego ryzyka – ogłosił prof. Richard Rosenkranz, specjalista od żywienia z uniwersytetu w Kansas.

Skąd bierze się ten problem? Z braku ruchu, z osłabienia organizmu brakiem aktywności fizycznej, gromadzenia nadwyżek energii, odkładających się potem w formie tkanki tłuszczowej. Te rezultaty bezczynności to według statystyk medycznych nic innego jak czynniki podnoszące ryzyko zapadnięcia na nowotwór czy choroby krążenia.

Podobne badania prowadzone są właśnie w Australii, ale niełatwo się domyślić, że ich wynik będzie zbliżony do wyniku amerykańskiego. Badania przeprowadzone w Polsce z pewnością przyniosłyby podobny rezultat. Dlatego lepiej ruszyć się z krzesła. Dla własnego dobra.

Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>