Dobra relacja z lekarzem, wiedza o chorobie, wsparcie psychiczne, oraz dostęp do nowoczesnych metod terapii to czynniki, od których w dużym stopniu zależy jakość życia chorych na nowotwory, w tym na raka prostaty - oceniają lekarze i pacjenci.

Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>

Jak przypomniała, podczas konferencji prasowej w Warszawie, psychoonkolog Mariola Kosowicz z Centrum Onkologii w Warszawie, Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zalicza choroby nowotworowe do schorzeń, które szczególnie wymagają monitorowania jakości życia pacjentów (oprócz cukrzycy, AIDS oraz niepełnosprawności).

Wymieniając czynniki, które mają na nią wpływ specjalistka zwróciła m.in. uwagę na rzetelną wiedzę o chorobie, wsparcie społeczne i psychologiczne, ale też pracę nad utrzymaniem pozytywnego nastawienia.

Dla mnie przeciwnikiem nie jest rak, ale moja rozpacz z powodu choroby - podkreślił obecny na spotkaniu reżyser i scenarzysta Krzysztof Krauze, który od 2006 r. cierpi na raka prostaty. Podkreślił, że bez odpowiedniego nastawienia do choroby, akceptacji pewnych ograniczeń związanych z leczeniem choremu nie jest w stanie pomóc żaden lekarz. Można być szczęśliwym będąc chorym na raka. Wierzcie mi! - podkreślił.

Zdaniem Kosowicz, problem w tym, że polskie społeczeństwo nie posiada umiejętności korzystania z pomocy psychologicznej i grup wsparcia. Na 70 pacjentów z nowotworem, dla których ostatnio chcieliśmy zorganizować grupę wsparcia zgłosiło się dwóch - podkreśliła.

Psychoterapeutka zwróciła też uwagę, że jakość życia w chorobie w znacznym stopniu zależy od dobrej relacji pacjenta z lekarzem. Potwierdził to Krzysztof Krauze. Raz w miesiącu idę na kontrolę do lekarza i może on wtedy zapalić światło, które starcza mi do kolejnej wizyty - powiedział.

Prof. Andrzeja Borówka, kierownik Oddziału Urologii Europejskiego Centrum Zdrowia w Otwocku, przypomniał, że rak gruczołu krokowego jest bardzo zróżnicowanym i niejednorodnym schorzeniem. Dlatego sposób leczenia należy za każdym razem dobrać indywidualnie, uwzględniając nie tylko stadium zaawansowania choroby, schorzenia współistniejące, przewidywany wiek biologiczny pacjenta, ale też to, którą metodę terapeutyczną pacjent jest w stanie zaakceptować.

Wszystkie metody terapii, które możemy zaproponować choremu muszą być z nim omówione. Pacjent musi być świadomy wszystkich ich skutków i konsekwencji - powiedział prof. Tomasz Drewa z Collegium Medicum im. Ludwika Rydygiera w Bydgoszczy.

Jak ocenił Szymon Chrostowski z Fundacji "Wygrajmy Zdrowie", która zorganizowała konferencję, dostęp do terapii, które pozwalają pacjentowi normalnie funkcjonować ma ogromny wpływ na poprawę jakości życia w chorobie. Tymczasem, fundacja otrzymuje od pacjentów prośby o interwencję z powodu braku refundacji niektórych leków.

Chodzi tu o lek z grupy, tzw. antagonistów GnRH - degareliks. Jest on stosowany w ramach tzw. terapii hormonalnej raka prostaty.

Oferuje się ją pacjentom, u których nie można wyciąć gruczołu krokowego - ponieważ doszło do przerzutów lub rak jest miejscowo bardzo zaawansowany. Wzrost raka prostaty jest bowiem pobudzany przez męski hormon płciowy - testosteron. Gdy odetniemy działanie tego hormonu dochodzi do zahamowania wzrostu raka lub nawet częściowego jego cofnięcia. Najprościej jest usunąć jądra, które produkują testosteron, ale nie jest to postępowanie akceptowane przez mężczyzn z powodów psychologicznych - wyjaśnił prof. Borówka.

Dlatego stosuje się leki. Głównie wykorzystywane są tzw. analogi GnRH. Ich przewlekłe stosowanie prowadzi do obniżenia produkcji testosteronu, ale na początku produkcja tego hormonu nagle wzrasta, podkreślił prof. Borówka. Może to spowodować nagły rozwój raka, wyjaśnił ekspert.

Z tego powodu, u pacjentów, u których konieczne jest nagłe obniżenie poziomu testosteronu uzasadnione jest stosowanie antagonisty GnRH, podkreślił prof. Maciej Krzakowski, krajowy konsultant w dziedzinie onkologii klinicznej. Są to pacjenci, u których z powodu zaawansowania choroby może dojść do zatrzymania moczu lub u których przerzuty do kości grożą kompresyjnym złamaniem kręgosłupa, tłumaczyła PAP dr Iwona Skoneczna z Centrum Onkologii w Warszawie oraz Europejskiego Centrum Zdrowia w Otwocku.

W Polsce degareliks jest dostępny od 2009 r., ale na razie nie jest refundowany. 23 stycznia 2012 otrzymał pozytywną rekomendację Agencji Oceny Technologii Medycznych (AOTM). Decyzja o refundowaniu go należy teraz do Ministerstwa Zdrowia. Według Szymona Chrostowskiego w lutym podczas obchodów Światowego Dnia Chorego przedstawiciel resortu zapewnił, że niedługo lek znajdzie się na liście refundacyjnej.