Zorganizowano ją w ramach II Warszawskich Dni Ultrasonograficznych.

"Mammografia spełnia wszystkie kryteria dobrego testu przesiewowego - jest czuła, swoista i powtarzalna. Oczywiście, ma wady, ale przecież nie ma badania idealnego. Na chwilę obecną nie ma innej alternatywy pozwalającej wcześnie wykrywać raka piersi i leczyć go w stadiach mniej zaawansowanych" - podkreśliła dr Ewa Dziewulska z Centrum Onkologii w Warszawie.

Reklama

Z wieloletnich doświadczeń krajów skandynawskich wynika, że przesiewowe badania mammograficzne pozwoliły zredukować umieralność z powodu raka piersi o 25-30 proc., zaznaczyła specjalistka.

Jak przypomniała, w Polsce od 2006 r. prowadzone są bezpłatne badania mammograficzne, z których co dwa lata mogą korzystać panie w wieku 50-69. "Niestety, ciągle zgłasza się na nie za mało kobiet" - powiedziała dr Dziewulska.

Z oficjalnych danych Centralnego Ośrodka Koordynującego Programy Wczesnego Wykrywania Raka Piersi oraz Profilaktyki i Wczesnego Wykrywania Raka Szyjki Macicy wynika, że w 2010 r. na bezpłatne badania mammograficzne zgłosiło się 40 proc. uprawnionych pań.



Jednak najnowsze statystyki zaprezentowane przez dr Dziewulską wskazują, że na dzień 1. września 2011 r. odsetek zgłoszeń wynosił tylko 12 proc.

Reklama

Zdaniem prof. Romualda Dębskiego z Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie, za mała zgłaszalność kobiet na przesiewowe badania mammograficzne jest główną przyczyną mniejszej skuteczności leczenia raka piersi w Polsce. Statystyki wskazują, że w USA oraz wielu krajach Europy Zachodniej odsetek zgonów z powodu tego nowotworu wynosi ok. 20 proc., natomiast w Polsce jest on dwukrotnie wyższy - ok. 40 proc. Ale na przykład w Szwecji, na mammografię zgłasza się ok. 90 proc. uprawnionych kobiet, podkreślił ginekolog.

"Rak piersi jest najczęstszą przyczyną zgonów polskich kobiet z grupy wiekowej 30-50 lat. A musimy sobie zdać sprawę, że liczba nowych zachorowań na ten nowotwór będzie w przyszłości rosła" - zwrócił uwagę prof. Dębski. Wynika to z kilku przyczyn. Jedną z nich jest fakt, że coraz mniej kobiet decyduje się na dziecko przed 30. rokiem życia, a jak wskazują badania tylko urodzenie potomka przed 30-tką jest czynnikiem obniżającym ryzyko raka piersi. Ponadto, rośnie odsetek kobiet z nadwagą i otyłością, które zalicza się do czynników ryzyka tego nowotworu.

Dlatego bardzo ważne jest, by zgłaszalność na badania mammograficzne wzrosła, podkreślał specjalista. "Gdyby udało się upowszechnić program badań przesiewowych wśród kobiet to skuteczność leczenia raka piersi w Polsce poprawiła by się zasadniczo" - powiedział.

Jak przypomniał prof. Dębski, międzynarodowe badania, w których udział brały dwa polskie ośrodki, wykazały, że jeśli wykryje się raka piersi o średnicy poniżej 1,5 cm to odsetek wyleczeń wynosi nawet 90 proc., ale jeśli średnica przekracza 4 cm, to spada on do 40 proc. Wynika z nich również, że skuteczność leczenia raków piersi wykrytych w badaniach przesiewowych jest o 10 proc. wyższa niż tych, które zostają wykryte na podstawie objawów klinicznych.

Od pewnego czasu w mediach pojawiają się informacje kwestionujące skuteczność i celowość przesiewowych badań mammograficznych. Jednak często opierają się one na pojedynczych doniesieniach, a nie uwzględniają całościowej wiedzy na ten temat, podkreślali eksperci obecni na spotkaniu.



Według dr Dziewulskiej, międzynarodowe towarzystwa naukowe ciągle rekomendują te badania. Na przykład American Cancer Society zaleca, by kobiety wykonywały je corocznie od 40. roku życia. "W Polsce zalecamy, by kobiety z grupy wiekowej 40-50 lat poddawały się im co 1,5 roku i najlepiej, aby była to mammografia cyfrowa" - podkreśliła.

Do 40 roku życia zaleca się generalnie badanie piersi metodą USG, a po 50-tce mammografię. Ale - jak podkreślił dr Maciej Postolski z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego - wiele zależy też od utkania piersi. Jeśli mają one budowę bardziej gruczołową, to lepiej sprawdza się USG, a gdy przeważa utkanie tłuszczowe - mammografia.

Bardzo ważne jest, by kobiety pamiętały, że na mammografię oraz mammografię rezonansu magnetycznego (badanie zalecane głównie kobietom obciążonym genetycznym ryzykiem raka piersi) powinno się wykonywać albo w trakcie miesiączki, albo zaraz po niej (generalnie w pierwszej fazie cyklu miesięcznego). "Chodzi o to, że w drugiej fazie cyklu piersi są bardziej obrzmiałe i wrażliwe na ucisk" - tłumaczył dr Postolski. A w przypadku mammografii rezonansu z powodu nagromadzenia w tkankach wody można uzyskiwać nawet 20-30 proc. wyników fałszywie pozytywnych. Jedynym badaniem, które można wykonywać niezależnie od cyklu jest USG.

Prof. Dębski zwrócił też uwagę, że kobiety powinny się nauczyć tzw. samobadania piersi metodą palpacyjną i upominać się o takie badanie u swojego ginekologa. Niestety, nawet nie wszyscy specjaliści potrafią je wykonywać, podkreślił.