W grupie chorych, którym po operacji wycięcia guza przez trzy lata podawano lek o nazwie imatynib aż 92 proc. przeżywało blisko 5 lat.

Ze względu na tak dobre wyniki badania te zaprezentowano na sesji plenarnej 47. dorocznego spotkania Amerykańskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej (ASCO), które odbywało się w Chicago.

Jak przypomniał w rozmowie z PAP prof. Piotr Rutkowski, kierujący Kliniką Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków w Centrum Onkologii-Instytucie w Warszawie, GIST to inaczej nowotwory podścieliskowe przewodu pokarmowego, które najczęściej rozwijają się w żołądku lub jelicie cienkim. Zalicza się je do mięsaków, tj. grupy nowotworów złośliwych wywodzących się z tkanki łącznej, do której należą m.in. mięśnie, tkanka tłuszczowa, podścielisko przewodu pokarmowego, kości.

Rozróżnia się z grubsza 40 podtypów mięsaków, które lokalizują się w różnych narządach i mają bardzo skomplikowane nazwy. Są one bardzo rzadkie - stanowią ok. 1 proc. nowotworów złośliwych u dorosłych.

"GIST zachowują się w różny sposób i mają różny potencjał złośliwości. Niektóre liczą zaledwie kilka milimetrów średnicy i są w zasadzie łagodne, nie skracają życia" - tłumaczył na konferencji prasowej w Chicago Heikki Joensuu z Centralnego Szpitala Uniwersytetu w Helsinkach, kierujący najnowszymi badaniami. Według niego, są one obecne w układzie pokarmowym nawet u 30 proc. ludzi w średnim i starszym wieku.

Ale, z czasem niektóre z nich zaczynają rosnąć, tworząc duże guzy o średnicy kilku centymetrów, groźne dla życia. Usuwa się je operacyjnie.

Obecnie, standardem jest podawanie tym chorym przez rok od operacji imatynibu (słynny Glivec, który zmienił losy chorych na przewlekłą białaczkę szpikową). Badania wykazały bowiem, że zmniejsza się w ten sposób ryzyko nawrotu nowotworu.


Imatynib jest jednym z pierwszych tzw. leków celowanych, tj. działających u pacjentów, którzy posiadają specyficzne mutacje odpowiedzialne za rozwój nowotworu. U ok. 90 proc. chorych z guzami GIST zmutowane są dwa geny - gen kodujący kinazę tyrozynową KIT oraz gen receptora alfa płytkopochodnego czynnika wzrostu (PDGFR-alfa). Imatynib blokuje nieprawidłowe białka powstające w wyniku tych mutacji.

"Lek ten jest dostępny od 10 lat i wykazał ogromną skuteczność w leczeniu pacjentów z zaawansowanymi guzami GIST, dającymi przerzuty. Szacuje się, że wydłużył ich przeżycie 4-5 razy" - przypomniał prof. Rutkowski. Zanim imatynib się pojawił, tj. przed rokiem 2000, tylko połowa tych chorych przeżywała rok. Obecnie połowa przeżywa 5 lat i więcej.

Mało jest takich sukcesów w onkologii, ocenił specjalista.

Najnowsze badania z imatynibem zaprezentowane w Chicago przyniosły również bardzo spektakularne efekty.

Objęły one 400 pacjentów po operacyjnym usunięciu GIST, bez przerzutów, ale z podwyższonym ryzykiem nawrotu choroby. Część z nich przydzielono losowo do grupy, która otrzymywała imatynib uzupełniająco przez rok, a część do grupy zażywającej go przez 3 lata.

Okazało się, że wydłużenie terapii zmniejszało o 54 proc. ryzyko nawrotu nowotworu w ciągu kolejnych 5 lat.

"Ale jeszcze ważniejszy był wpływ dłuższej terapii na całkowite przeżycie pacjentów" - podkreślił Joensuu. Aż 92 proc. chorych stosujących imatynib przez 3 lata przeżywała 5 lat, podczas gdy w grupie zażywającej go przez rok było to 81,7 proc. Jak wyliczyli badacze, dłuższa terapia obniżała ryzyko zgonu o 55 proc.

Lek był generalnie dobrze tolerowany. Wśród najczęstszych działań niepożądanych znalazły się: niedokrwistość, zmęczenie, nudności, puchnięcie powiek, drętwienie mięśni.