Nie wystarczy unikać kichających i kaszlących osób, by uchronić się przed grypą (choć tak rzeczywiście należy robić). Badanie na fretkach wykazało, że wirus grypy zaraża, zanim da objawy u swojego nosiciela – informuje „Daily Mail”, omawiający wyniki badań zamieszczone w internetowym wydaniu „PLoS ONE”.

Reklama

Naukowcy z Imperial College London najpierw zarazili fretki, a następnie umożliwiali kontakt zakażonych zwierząt ze zdrowymi osobnikami. Działo się to na różnych etapach choroby, także wtedy gdy fretki nie miały jeszcze objawów grypy. To pozwoliło badaczom zorientować się, kiedy może dojść do zakażenia.

Niestety zainfekowane zwierzęta „przekazywały” grypę zdrowym osobnikom, nawet wiele godzin wcześniej niż pojawiły się u nich objawy choroby. Generalnie zaledwie w dobę od zainfekowania grypa przenosiła się najszybciej. Natomiast siła wirusa spadła wraz z kolejnym dniem infekcji, przebiegającym z objawami.

Jak, skoro grypa przenosi się drogą kropelkową, czyli podczas kichnięcia i kaszlu? Otóż zarazić można się przez samo oddychanie.

Autorzy badań podkreślają, że wyniki ich obserwacji można odnieść do świata ludzi, bo fretki przechodzą grypę w podobny sposób jak człowiek.

Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>