- W naszym oddziale prowadzimy zindywidualizowaną opiekę, a więc dajemy wcześniakom nie tylko standardowe leczenie, jak opieka w inkubatorze, tylko - zgodnie z całą filozofią, jaka nam przyświeca, myślimy jeszcze o wielu innych aspektach, jak zachowanie ciszy, ochrona wzroku, specjalne ułożenie, ochrona przed bólem. Kangurowanie, które łagodzi stres związany z pobytem na intensywnej terapii, jest częścią tej filozofii - powiedziała prof. Ewa Gulczyńska, która kieruje Kliniką Neonatologii, Intensywnej Terapii i Patologii Noworodka Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi.

Reklama

Prowadzona przez nią klinika została właśnie wyróżniona w plebiscycie przeprowadzonym wśród rodziców wcześniaków przez Fundację MatkoweLove jako jeden z pięciu oddziałów w Polsce przyjaznych kangurowaniu przedwcześnie urodzonych niemowląt.

Czym jest kangurowanie?

Jak wyjaśniła prof. Gulczyńska, kangurowanie, czyli umożliwienie dziecku kontaktu "skóra do skóry" z matką, a coraz częściej także z ojcem, narodziło się w Kolumbii. Nie mające dostępu do inkubatorów matki ogrzewały tam swoje maleńkie dzieci własnym ciałem.

- Okazało się, że ta czynność daje tak dużo korzystnych efektów, że przeniesiono ją z krajów o niewielkich zasobach do krajów rozwiniętych, z dostępem do najnowszych technologii medycznych. Te ośrodki mogą pozwolić sobie na tyle inkubatorów, ile potrzeba, a mimo to zalecają także kontakt "skóra do skóry", nie tylko u dzieci donoszonych, ale też u wcześniaków - dodała.

Kolejnym etapem było umożliwienie kangurowania u wcześniaków wymagających wsparcia oddechowego, podłączonych do aparatury. Lekarze, pielęgniarki i sami rodzice mieli z początku wiele oporów przed wyjmowaniem z inkubatora maleńkich pacjentów podłączonych do respiratorów czy linii dożylnych.

Reklama

- To był lęk przed rozłączeniem tej aparatury, ale korzyści, jakie daje kangurowanie, z czasem go pokonały. Bliskość pozwala na regulację temperatury, nawiązywanie więzi uczuciowej między mamą i dzieckiem. U małych wcześniaków pozycja półpionowa zapobiega refluksowi. Kolejna korzyść to zmniejszenie ryzyka zakażeń, które, niestety, w czasie długiej hospitalizacji są dużym zagrożeniem. Udowodniono też, że kontakt +skóra do skóry+ przyspiesza przyrost masy ciała i dzieci mogą szybciej opuścić szpital - wylicza prof. Gulczyńska.

Zdaniem neonatolog, która w swoim oddziale promuje kangurowanie od co najmniej 20 lat, jest ono zaledwie częścią zindywidualizowanego podejścia w opiece nad najmniejszymi pacjentami.

Co pomaga wcześniakom w rozwoju?

- Wcześniaki - oprócz tego, że muszą być leczone, muszą się także bardzo intensywnie rozwijać. To okres bardzo intensywnego i najszybszego rozwoju w życiu człowieka; później to wzrastanie jest już coraz wolniejsze. Nie ukrywajmy - środowisko wewnątrzmaciczne jest zupełnie inne w stosunku do tego, co my możemy zaoferować wcześniakom. A więc staramy się modyfikować środowisko intensywnej terapii, by było dla nich jak najbardziej przyjazne - podkreśliła prof. Gulczyńska.

Gdy przekracza się próg Kliniki Neonatologii w ICZMP uderza panująca tam cisza, mimo że w oddziale oprócz personelu przez większość czasu przebywają też rodzice dzieci. Specjalne fotele umożliwiają wygodne kangurowanie, a pielęgniarki zachęcają i pomagają w nawiązaniu bliskości między mamą i tatą a dzieckiem, które zamiast w domu swoje pierwsze tygodnie życia spędza w szpitalu.

Zdaniem ekspertki bezpośredni kontakt "skóra do skóry", bliskość z mamą, gdy dziecko słyszy jej bicie serca i głos, czuje ciepło, zapach - bo niemowlęta potrafią rozróżnić zapach rodziców - wszystko to łagodzi stres związany z pobytem na intensywnej terapii, ale też pomaga w opiece neurorozwojowej, której efekty obserwuje się w dalszym życiu pacjenta.

- Interesuje nas nie tylko to, aby dzieci przeżyły - chcemy zapewnić im jak najlepsze funkcjonowanie w dalszym życiu. Jest wiele publikacji dowodzących, ze opieka alternatywna, wszystko, co możemy dać dodatkowo poza standardowym leczeniem, wpływa faktycznie na ich bardzo niedojrzały mózg. A rozwój mózgu w tym okresie jest niesłychanie szybki i może na niego oddziaływać każdy niekorzystny bodziec związany z intensywną terapią, co będzie miało wpływ na funkcjonowanie pacjenta w przyszłości. Opieka w intensywnej terapii może wiązać się z procedurami bólowymi, z poczuciem dyskomfortu czy separacji. Wiadomo, że bliźnięta, które przez kilka miesięcy rozwijają się jedno obok drugiego, mogą odczuwać dyskomfort, jeżeli ułożymy je osobno w inkubatorze. Wydaje się, że to są drobiazgi, ale to są takie cegiełki, które próbujemy poukładać, aby efekty były jak najlepsze - tłumaczy prof. Gulczyńska.