- – mówi prof. Susan Anenberg z George Washington University (USA), współautorka artykułu. -.
Na potrzeby badania Anenberg wraz z kolegami oceniała obciążenie astmą dziecięcą uwarunkowaną zanieczyszczeniami związanymi z ruchem ulicznym w ponad 13 tysiącach miast: od Los Angeles po Bombaj.
Początkowo naukowcy badali stężenie dwutlenku azotu (NO2) w glebie. Związek ten jest jednym z głównym zanieczyszczeń pochodzących z emisji spalin samochodowych, ale także z elektrowni i terenów przemysłowych. Jednak to właśnie emisje ruchu drogowego przyczyniają się do 80 proc. całej jego ilości w miastach.
Następnie prześledzili nowe przypadki astmy, które rozwinęły się u dzieci w latach 2000-2019.
Okazało się, że z szacowanych 1,85 miliona nowych przypadków astmy dziecięcej przypisywanych NO2 (w skali całego świata, w 2019 r.) aż dwie trzecie wystąpiło na obszarach miejskich.
Jednocześnie ogólny odsetek przypadków tego typu astmy ostatnio nieco spadł. Autorzy podejrzewają, że jest to wynikiem wprowadzenia surowszych przepisów dotyczących norm czystego powietrza wprowadzonych przez wiele krajów o wyższych dochodach.
Pomimo poprawy jakości powietrza w Europie oraz USA, w krajach Azji Południowej, Afryki Subsaharyjskiej i Bliskiego Wschodu problem zanieczyszczonego powietrza, a zwłaszcza NO2, nadal rośnie. Na tych terenach przypadki astmy pediatrycznej stanowią ogromne obciążenie dla zdrowia publicznego.
Poprzednie badanie przeprowadzone przez ten sam zespół wykazało, że NO2 jest powiązany z około 13 proc. globalnego obciążenia astmą u dzieci i nawet 50 proc. przypadków astmy w 250 najbardziej zaludnionych miastach świata. Badacze udowodnili też wówczas, iż 1,8 miliona zgonów w samym 2019 r. mogło być powiązanych z zanieczyszczeniem powietrza. - - podkreślają autorzy publikacji.
- - dodają. - .
Zdaniem naukowców dużo jeszcze jednak pozostaje do zrobienia, szczególnie w tych częściach globu, które wciąż borykają się z wprowadzeniem rozwiązań ograniczających ilość szkodliwych emisji z ruchu ulicznego.
- – uważa prof. Anenberg. -.