Rosnąca podaż żywności z niską zawartością tłuszczu reklamowanej jako zdrowa, idzie w parze z nasilaniem się plagi otyłości. Paradoks ten ma swoje proste i logiczne wytłumaczenie w ludzkiej psychologii.

Reklama

Dostarczył jej specjalista od marketingu prof. Pierre Chandon z Harvard Business School. Ludzie sądzą, że jeśli żywność reklamuje się jako zdrowa, to zawiera mniejszą liczbę kalorii. Myślą w związku z tym, że mogą jeść jej więcej - powiedział telewizji BBC2.

Chandon zwrócił się do uczestników eksperymentu, by wycenili "na oko" liczbę kalorii w Big Macu i kanapce sieci Subway. Mimo iż kanapka zawierała 900 kalorii, a Big Mac 500, wszyscy byli przekonani, że jest odwrotnie.

Powód? Subway reklamuje się jako sieć zdrowej żywności, zaś McDonald's przede wszystkim jako miejsce szybkiej obsługi (fast food).

W innym eksperymencie Chandon wyprodukował czekoladki M&M, zmienił ich kolor i nazwał "M&M light" (niskokalorycznymi). Mimo że miały identyczne właściwości co prawdziwe M&M, wolontariusze sięgali po nie o wiele chętniej i jedli ich o 50 proc. więcej.

Gdy ludzie niedoszacowują kalorie w jakimś produkcie, np. w zdrowej skądinąd kanapce sieci Subway, to dogadzają sobie obfitym deserem, lub wysokokalorycznym napojem - dodaje Chandon.

Reklama

Stąd paradoks rosnącej podaży zdrowej żywności i nasilającego się problemu otyłości ma swoje proste wytłumaczenie w ludzkiej psychologii.

Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>c