Takie opinie wyrazili w poniedziałek, 22 czerwca, podczas konferencji prasowej online „Cukrzyca – nowe podejście”.

Z niektórych badań wynika, że ryzyko zgonu u diabetyków może być większe w razie zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2 oraz zachorowania na COVID-19. Dotyczy to jednak pacjentów ze źle wyrównaną cukrzycą, czyli glikemią powyżej 180 mg%. „W przypadku chorych z dobrze kontrolowaną cukrzycą (glikemia poniżej 180 mg%), ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19 i zgonu jest podobne, jak u chorych bez cukrzycy” – zapewniał konsultant krajowy w dziedzinie diabetologii prof. Krzysztof Strojek ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

Reklama

Podkreślił, że sama cukrzyca nie predysponuje do zakażenia koronawirusem, ryzyko tej infekcji u diabetyków jest podobne, jak u innych osób. Nie ma przy tym znaczenia, jaki jest to typ cukrzycy, tzw. cukrzyca insulinozależna (typu 1), czy cukrzyca dorosłych (typu 2). W obu przypadkach ryzyko zachorowania na COVID-19 jest podobne. Decydujące znacznie ma monitorowanie i odpowiednie leczenie tej choroby oraz ograniczenie występowania jej powikłań (wynikających ze zbyt wysokiego poziomu glukozy we krwi).

Diabetycy powinni jednak stosować szczególne środki ostrożności, żeby uniknąć zakażenia. Zalecania dla nich są takie same, jak w dla wszystkich osób, jednak powinni przestrzegać ich szczególnie rygorystycznie. Według prof. Strojka chodzi przede wszystkim o częste, wręcz obsesyjne mycie rąk, unikanie zgromadzeń i zachowanie dystansu co najmniej 1-2 metrów oraz częste odkażanie telefonów komórkowych.

Konsultant krajowy w dziedzinie diabetologii zapewniał, że nie ma problemów z dostępem do leków stosowanych przez diabetyków. Nie ma też wskazań – podkreślił - do przerwania zażywania takich leków jak inhibitory ACE i sartany (obniżające ciśnienie tętnicze krwi) oraz pioglitazon (lek przeciwcukrzycowy). Nie ma dowodów, że wpływają one na ryzyko zakażenia, jak i niekorzystny przebieg choroby COVID-19. Podobnie jest w przypadku innych tego typu farmaceutyków. Nie należy też gromadzić w nadmiarze leków, wystarczający jest zapas na 3-4 miesiące.

Objawy zakażenia koronawirusem u diabetyków są podobne jak u innych osób. Najbardziej niepokojąca jest duszność i trudności w oddychaniu. U chorych na cukrzycę może występować ból i ucisk w klatce piersiowej, a także splątanie lub trudności z obudzeniem się oraz zsinienie warg lub twarzy.

Wszyscy uczestniczący w spotkaniu diabetolodzy podkreślali, że bez względu na pandemię COVID-19, w zmaganiach z cukrzycą bardzo ważne jest kontrolowanie poziomu glukozy, żeby zmniejszyć ryzyko powikłań, takich jak choroby sercowo-naczyniowe oraz przewlekła niewydolność nerek. - Cukrzyca skraca życie, a gdy towarzyszą jej powikłania, oczekiwana długość życia jest jeszcze krótsza – ostrzegał prof. Grzegorz Dzida z Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

Reklama

Z danych przedstawionych przez specjalistę wynika, że u diabetyka w wieku 60 lat oczekiwana długość życia jest o 6 lat krótsza w porównaniu do ludzi zdrowych, a gdy występują również powikłania tej choroby w postaci schorzeń sercowo-naczyniowych, długość życia takiego chorego skraca się w sumie aż o 12 lat.

Powikłania cukrzycy mają zatem kluczowe znacznie zarówno co do ryzyka przebiegu choroby COVID-19 w razie zakażenia koronawirusem, jak i ogólnego stanu zdrowia diabetyka. - Nieprawidłowo wyrównana cukrzyca jest groźniejszym czynnikiem ryzykiem zawału serca i udaru mózgu niż zbyt duży poziom cholesterolu we krwi czy nadciśnienie tętnicze - podkreślał prof. Grzegorz Dzida.

Dodał, że u chorych na cukrzycę gorzej rokuje nawet niewydolność serca. Pięć lat przeżywa zaledwie połowa diabetyków z tym schorzeniem, czyli krócej niż w przypadku wielu nowotworów złośliwych.

Zdaniem specjalisty, warto walczyć o każdy punkt procentowy poziomu glukozy, mierzonej poziomem hemoglobiny glikowanej (HbA1c). Z przedstawionych podczas konferencji danych wynika, że na każde obniżenie HbA1c o 1 proc., aż o 43 proc. zmniejsza się ryzyko amputacji kończyny, w której powstało niedokrwienie na skutek rozwoju zaawansowanej miażdżycy. O 16 proc. spada również zagrożenie niewydolnością serca, o 14 proc. – zawału serca i o 12 proc. – udaru mózgu.