Najlepszym miernikiem wyrównania cukrzycy jest tzw. hemoglobina glikowana, która odzwierciedla średnie stężenie cukru we krwi z ostatnich trzech miesięcy. Czy takie badania są wykonywane wszystkim chorym w Polsce?

Reklama

Ależ skąd! Trzeba się o nie prosić, choć osoby z dłuższym stażem chorobowym powinny mieć mierzoną hemoglobinę glikowaną dwa, trzy razy na pół roku.

Czego chorzy na cukrzycę obawiają się najbardziej? Co jest waszym zdaniem najgroźniejsze w tej chorobie?

Nerwy, które nas spalają z powodu bezsilności. Jeśli ktoś stosuje analogi, musi na nie wydać co najmniej 200-250 złotych na miesiąc, a czasem nawet 400 złotych. To bardzo duży wydatek zważywszy na to, że nasze renty i emerytury nie przekraczają 1200-1500 złotych. A gdzie czynsz i podstawowe wyżywienie? Jak można przy takich dochodach przestrzegać diety, być w ruchu i się kształcić?

Najgorsze jest to, że jeśli chory zaczyna stosować analogi, a potem przechodzi na inne insuliny, to jego organizm zaczyna szwankować. To nie maszyna, która pojedzie, nawet jeśli wleje się do niej olej gorszej kategorii. Oczywiście pojedzie do czasu, bo i ona może się zatrzeć.

Cukrzyca to choroba na całe życie. Nie wiadomo, kiedy pojawiają się jej powikłania, za które nie można winić wyłącznie chorego, że nie stosował odpowiedniej diety. Ważne jest, żeby jak najwcześniej je rozpoznać i zacząć leczyć. Chodzi m.in. o hiper- i hipoglikemie oraz różne schorzenia kardiologiczne, na które cierpi ok. 80 proc. chorych na cukrzycę typu 2. Jednym z nich jest nadciśnienie tętnicze, które bardzo często nie jest leczone. Istotnym problemem są zawały serca, udary mózgu i wylewy. Nie można zapominać również o retinopatii, z powodu której przybywa osób z białą laską. Kilka lat temu kupiliśmy funduskamerę i siedem laserów okulistycznych i rozdaliśmy je szpitalom, żeby zapewnić chorym na cukrzycę leczenie na odpowiednim poziomie. Na więcej nas nie stać.

Czy diabetycy mogą liczyć na pomoc i zrozumienie otoczenia?

Niestety, nie zawsze. Cukrzyca to „choroba konfliktów rodzinnych”. Jeśli jest nią dotknięta żona – bywa agresywna, z kolei mąż ma problemy z erekcją, a z czasem staje się impotentem. Impotencja dotyczy co dziesiątego mężczyzny cierpiącego na cukrzycę. Na tym tle dochodzi do wielu samobójstw, a przecież to nie ich wina, że los ich naznaczył i tak okrutnie potraktował.

Jeśli na cukrzycę zachoruje dziecko, to cały dom przewraca się do góry nogami. Rodzice rozpaczają, że to dotknęło właśnie ich, a dzieci boją się iść do szkoły, bo nie wiadomo, czy ktoś im udzieli pomocy. Nie chcą też wzbudzać sensacji widokiem pompy insulinowej czy pena, którym wstrzykują sobie insulinę. Buntują się przeciwko swojej chorobie, odstawiają insulinę, a cukier zaczyna wtedy szaleć w ich organizmie. Brakuje im edukacji.