– Pacjenci uczuleni na pyłek olchy i leszczyny przechodzą sezon lutowo-marcowy zwykle dość spokojnie, ale w tym roku cierpią już od 14 lutego – zaznaczyła alergolog.

Reklama

– Pyłki wywołują pierwsze objawy przy wartości 80 ziaren w metrze sześciennym. Pyłek olchy osiągnął w tym sezonie stężenie ponad 2 tysiące ziaren – wyjaśniała doktor Poziomkowska-Gęsicka cytowana przez pap.pl. Wyjaśniła, że tak duże stężenie charakterystyczne jest raczej dla pyłków brzozy. Jej okres pylenia przypada zwykle na kwiecień.

Anomalia w stężeniu pyłków olchy wystąpiła co najmniej dwa, a nawet trzy tygodnie wcześniej niż zwykle – zwróciła uwagę alergolog.

Alergicy reagujący na pyłki olchy i leszczyny będą jednak mogli wkrótce nieco odetchnąć. – Nastąpiła już stabilizacja pyłku leszczyny, a nawet obniżenie do poziomów, które nie wyzwalają objawów. Także olcha zaczyna stopniowo obniżać swoje stężenie. W ciągu tygodnia pylenie powinno przestać być uciążliwe – powiedziała.

Kolejnymi pylącymi drzewami będą topola, cis i wierzba. Choć uczulenia na nie występują dość rzadko, wysokie stężenia pyłków mogą być odczuwalne nawet przez osoby, które nie są alergikami. W kwietniu należy się spodziewać pylenia brzozy.