Autorami publikacji są specjaliści z Chińskiej Akademii Nauk.
Od początku pandemii naukowcy z całego świata wykorzystują symulacje komputerowe, aby stwierdzić, jak wygląda proces rozprzestrzeniania się kropelek śliny w powietrzu w zależności od kształtu pomieszczenia, zastosowanych w nim rozwiązań i sposobu poruszania się ludzi.
Zrozumieli dzięki temu, jak m.in. szklane (lub pleksi) przegrody, okna czy klimatyzatory wpływają na utrzymywanie się cząsteczek wirusa. Jednak większość tego typu badań dotyczyła dużych, otwartych przestrzeni wewnętrznych, nie uwzględniając wpływu ścian i przegród, takich jak te, z którymi mamy do czynienia w wąskich korytarzach.
- wyjaśniają autorzy artykułu. Tłumaczą, że można to porównać do kilwatera, który zostawia za sobą łódź na wodzie. - - dodają.
- mówi dr Xiaolei Yang, główny autor badania. -
Zespół Yanga wykrył dwa rodzaje rozpraszania kropli. W jednym z nich chmura kropelek odrywa się od idącej osoby i unosi daleko za nią, tworząc przemieszczających się jej śladem bąbel wypełniony kroplami (i wirusami, jeśli była ona zakażona). Drugi typ wygląda tak, że chmura jest przyczepiona do pleców idącego człowieka, ciągnąc się za nim niczym ogon.
mówi Yang. - .
Zdaniem autorów zagrożenie jest szczególnie duże w przypadku dzieci, ponieważ w obu opisanych powyżej typach rozprzestrzeniania chmura kropli unosi się na poziomie około połowy wysokości osoby zakażonej, czyli dokładnie tam, gdzie znajdą się usta dzieci.
Na koniec naukowcy stawiają pytanie, czy nie należałoby ustalić odmiennych wytycznych dotyczących dystansu społecznego, które byłyby dopasowane do konkretnej przestrzeni.