Dziennik Gazeta Prawana logo

Czy leki na COVID-19 są skuteczne? Remdesiwir ani osocze nie pomogą osobom pod respiratorami

27 listopada 2020, 10:06
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Kobieta w szpitalu, pod respiratorem
<p>Kobieta w szpitalu, pod respiratorem</p>/shutterstock
Antybiotyki są jak ubrania z sieciówek: standardowa rozmiarówka, w którą wejdzie większość ludzi. Z kolei leki na wirusy bywają nawet jak krawiectwo haute couture: pod wymiar i dla wyjątkowego klienta - czytamy w "Dzienniku Gazety Prawnej".

– mówi prof. Anna Piekarska, szefowa Katedry Chorób Zakaźnych w Klinice Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, która od początku pandemii zajmuje się pacjentami z COVID-19.

O co chodzi? O to, że u części chorych najgorsze szkody paradoksalnie wyrządza nie wirus, lecz nasz własny organizm, kiedy chce ograniczyć zakażenie.

– dodaje lekarka.

To moment, kiedy zaczyna się drugi etap choroby. Wirusa może już wtedy nie być w organizmie, ale nasz układ immunologiczny sieje spustoszenie.

opisuje prof. Piekarska.

Pojawia się wówczas kaskada groźnych objawów, takich jak niewydolność oddechowa, a stan zapalny w płucach się nasila. Leki przeciwwirusowe już nie działają. Można hamować tę burzę immunologiczną odpowiednimi preparatami lub stosować tylko leczenie objawowe – sięgnąć po tlenoterapię i respirator.

Leki, które mogą okazać się skuteczne, muszą być podawane wtedy, kiedy pacjent ma jeszcze wirusa w sobie. Ale jak mówią nasi rozmówcy, nie jest to takie proste. Bo COVID-19 atakuje podstępnie, nie dając przez pierwsze kilka dni (zwykle około trzech) objawów. Mimo to nie tylko zakażamy, lecz także już chorujemy. Część pacjentów (20 proc.) jak już choruje, to ostro. Kto i dlaczego przechodzi koronawirusa najciężej? Tego nadal nie wiadomo. Z zebranych doświadczeń wynika, że osoby z chorobami współistniejącymi radzą sobie gorzej. Dlaczego?

mówi prof. Robert Flisiak, szef Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych. Inni wskazują też na indywidualną charakterystykę danego pacjenta określoną m.in. przez genetykę.

Jesteś lekiem na całe zło

Poważnych kandydatów na pandemiczne panaceum pojawiło się kilku. Początkowo największe nadzieje wzbudziła chlorochina – lek używany od lat w leczeniu malarii, reumatoidalnego zapalenia stawów czy tocznia. Jest tani i nie powoduje poważnych skutków ubocznych. Głośno zrobiło się o nim za sprawą prezydenta USA Donalda Trumpa i przywódcy Brazylii Jaira Bolsonaro, którzy publicznie przekonywali o skuteczności preparatu. W Polsce chlorochina ostatecznie zeszła z boiska po cichu pod koniec października. Firma, która wytwarza ten lek w naszym kraju, poprosiła Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych o usunięcie wskazania terapeutycznego dla produktu arechin: „leczenie wspomagające w zakażeniach koronawirusami typu beta, takimi jak SARS-CoV, MERS-CoV i SARS-CoV-2 w warunkach szpitalnych”. Choć Europejska Agencja Leków (European Medicines Agency – EMA) nadal twierdzi, że środek może pomagać w leczeniu, to zniknął on na dobre z rekomendacji, które co jakiś czas publikuje Polskie Towarzystwo Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych. Uznano, że nie wykazuje skuteczności.

CZYTAJ WIĘCEJ W NAJNOWSZYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj