Dziennik Gazeta Prawana logo

Brak leku na koronawirusa. Finansowała go UE, teraz Polska będzie musiała zapłacić

5 października 2020, 07:46
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Test na koronawirusa
<p>Test na koronawirusa</p>/shutterstock
Kończy się przeciwwirusowy lek remdesivir. Powód: rosnąca liczba pacjentów. Resort zdrowia przekonuje, że od listopada będzie lepiej.

Szpitale zajmujące się leczeniem pacjentów z COVID-19 alarmują, że mają ostatnie sztuki remdesiviru, w związku z tym nie oferują terapii tym lekiem nowo przyjmowanym pacjentom. A chorych wymagających podania leku przybywa. Dostawy były dotąd realizowane w cyklu miesięcznym. Na lipiec i sierpień leku wystarczyło. Dostawa wrześniowa wyczerpała się przed końcem miesiąca.

– zaznacza Małgorzata Pawłowska, zastępca dyrektora ds. eksploatacji i rozwoju z Wojewódzkiego Szpitala Obserwacyjno-Zakaźnego w Bydgoszczy.

Podobnie jest w placówkach w całej Polsce. Wiele z nich apeluje do resortu zdrowia o pomoc w dotarciu do leku. ‒– mówi Małgorzata Pisarewicz ze spółki Szpitale Pomorskie, do której należy Pomorskie Centrum Chorób Zakaźnych i Gruźlicy.

– rozkłada ręce pracownik jednego ze szpitali.

O lek od pewnego czasu stara się też Szpital Specjalistyczny w Chorzowie. – mówi Jarosław Burzawa, rzecznik placówki.

Szpitale nie kryją, że sytuacja staje się trudna. Pacjenci przyjmowani na oddział pytają o leczenie remdesivirem, a on nie jest dla wszystkich dostępny. – – wskazuje jeszcze inny dyrektor.

– dodaje szef jednego ze szpitali zakaźnych.

Resort zdrowia informuje, że remdesivir trafia do Polski z przetargów unijnych. Czekamy na kolejne dostawy. Do 11 października powinna pojawić się kolejna transza, która zostanie przesłana do szpitali, zgodnie z zamówieniem.

Remdesivir jako jedyny uzyskał rekomendację EMA (Europejskiej Agencji Leków) we wskazaniu COVID-19. Został kupiony przez Komisję Europejską i rozdzielony dla wszystkich państw członkowskich. Dla Polski przewidziano 3 tys. dawek, które sukcesywnie były dostarczane do szpitali.

– wyjaśnia jeden z urzędników resortu. W ostatnich dniach sytuacja się zmieniła w związku ze wzrostem liczby pacjentów. Kolejna dostawa w tym miesiącu będzie mniejsza – ok. 1,2 tys. sztuk – bo zamówienie kończy się przed 15 października.

Trwa kolejne postępowanie przetargowe. Jak się dowiedzieliśmy, resort zamierza kupić 6‒10 tys. dawek. Jednak teraz Polska będzie musiała za lek zapłacić – jedna dawka to koszt 10 tys. zł. Wcześniej całość dostaw finansowana była z solidarnościowego funduszu Komisji Europejskiej przeznaczonego na walkę z koronawirusem. Resort zapewnia, że cena nie będzie ograniczać dostępu do terapii. Wszystko zależy jednak od liczby chorych.

Dostępność leku powinna się poprawić od listopada, choć dostawy mogą się nieco opóźnić.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj