Dziennik Gazeta Prawana logo

Remedium na kumulację sezonu grypowo-covidowego

3 sierpnia 2020, 06:35
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Mężczyzna atakowany przez wirusy, przeziębienie, grypa
<p>Mężczyzna atakowany przez wirusy, przeziębienie, grypa</p>/fot. Shutterstock
Szefowie szpitali powiatowych proponują, by jeden z szybkich testów na grypę znalazł się na liście leków refundowanych. Dzięki temu pacjent, zamiast iść do przychodni, mógłby samodzielnie sprawdzić, czy ma grypę.

Druga fala pandemii koronawirusa jest coraz bardziej realna. W Hiszpanii czy Niemczech mówi się nawet, że już się zaczęła. W Polsce spodziewana jest jesienią, gdy zacznie się sezon grypy. A ta, jeśli pacjenci będą przechodzić ją równie ciężko jak w poprzednim roku, może spowodować spore zamieszanie. mówi Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych (OZPSP). Oznacza to szturm na przychodnie i szpitale, co w czasie epidemii może skutkować jeszcze szybszym rozprzestrzenianiem się wirusa. wyjaśnia skalę problemu Waldemar Malinowski.

Dla każdego, w aptece

W ocenie OZPSP jakimś rozwiązaniem, by odsiać część osób, które nie wymagają pilnej pomocy lekarskiej, może być upowszechnienie tanich i łatwo dostępnych testów na grypę. Dlatego związek wniósł do Ministerstwa Zdrowia, by Państwowy Zakład Higieny wybrał jeden z lepszych, szybkich testów na grypę i by znalazł się on na liście leków refundowanych. Wówczas, jak tłumaczy nasz rozmówca, każdy w aptece będzie mógł kupić taki test za ok. 3 zł i zbadać w domu, czy ma grypę, czy nie. A następnie zdecydować, co dalej robić. przekonuje Waldemar Malinowski. Podkreśla, że jego placówka przebadała pod kątem przeciwciał osoby, które na początku roku wykazywały ciężkie objawy podobne do COVID-19 – okazało się, że nie miały koronawirusa, ale grypę. tłumaczy.

Zapytaliśmy o ten pomysł w Ministerstwie Zdrowia, nie uzyskaliśmy jednak konkretnej odpowiedzi. Jak nas poinformowano, 27 lipca w resorcie zostało powołanych pięć podzespołów w ramach specjalnego zespołu do spraw opracowania strategii działań związanych ze zwalczaniem epidemii COVID-19. W jego skład wchodzą m.in. przedstawiciele resortu zdrowia, MSWiA, MON, NFZ, PZH, GIS, Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. informuje resort. Prace podzespołów i całego zespołu mają się zakończyć wraz z sierpniem, by od września gotowa była strategia związana z ewentualną drugą falą epidemii.

Na pytanie, czy jest możliwość objęcia jakiegoś testu na grypę refundacją, resort odpowiedział, że nie wpłynął do niego taki wniosek. Zgodnie z ustawą o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych (Dz.U. z 2020 r. poz. 357 ze zm.) może to zrobić podmiot odpowiedzialny za lek. Dopiero po tym rusza procedura weryfikacyjna, zakończona decyzją administracyjną ministra.

Specjaliści mają wątpliwości

O ile jednak z punktu widzenia racjonalizacji systemu pomysł samodzielnego testowania pod kątem grypy jest oceniany dobrze, to lekarze mają wątpliwości, czy pacjenci będą potrafili dobrze zinterpretować wyniki.

mówi prof. Andrzej Gładysz, internista i specjalista chorób zakaźnych. Przypomina, że przenoszenie grypy odbywa się podobnie jak przy koronawirusie, a powikłania są groźne i mogą prowadzić np. do krwotocznego zapalenia płuc czy ciężkiego uszkodzenia serca. Według niego wykonanie testu nie jest specjalnie skomplikowane (robi się go, pobierając wymaz czy wydzielinę z nosa lub gardła), a poza tym testy mają szczegółowe instrukcje. Jest w nich opisane, co oznacza np. zmiana barwy czy pojawienie się jakichś prążków (podobnie jak w testach ciążowych).

Jednak zdaniem dr Grażyny Cholewińskiej-Szymańskiej, konsultant wojewódzkiej w dziedzinie chorób zakaźnych dla województwa mazowieckiego, testy są raczej dla pracowników medycznych, którzy ponoszą odpowiedzialność za ich wykonanie i ewentualne błędy w odczycie. podkreśla. Choć ona także przyznaje, że pomysł na tanie testy na grypę, do wykonania w domu ma niewątpliwą zaletę – odciąża system z tych pacjentów, którzy pilnie nie potrzebują porady medycznej. mówi konsultantka. I wyjaśnia, że pacjent mógłby sam wykonać test na grypę, a potem wysyłałby zdjęcie wyniku do przychodni. podkreśla.

Przeciwniczką powszechnych testów na grypę do samodzielnego wykonania w domu jest też Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia. – Nie tędy droga. Z perspektywy lat i doświadczeń całego świata wynika, że podstawą do walki z grypą nie są testy wymazowe, czyli potwierdzenie lub nie choroby, ale szczepienia – mówi. I dodaje, że z tego powodu PPOZ od lat wnioskuje m.in. o wprowadzenie do kalendarza obowiązkowych szczepień dla dzieci bezpłatnych szczepień przeciw grypie oraz o wprowadzenie szczepionki refundowanej dla pacjentów 50 plus.

Współpraca Agata Szczepańska

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj