Dziennik Gazeta Prawana logo

Uwaga na sieć aptek! Eksperci: Największy skandal na polskim rynku farmaceutycznym od lat

30 czerwca 2020, 11:03
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
apteka 4
<p>apteka&nbsp;</p>/ShutterStock
Ministerstwo Zdrowia, prezes UODO, główny inspektor farmaceutyczny, a także prokuratura i Komenda Główna Policji. Wszystkie te instytucje przyglądają się praktykom jednej z największych sieci aptek w Polsce ujawnionym przez DGP. 

Zdaniem Ministerstwa Zdrowia mogło dojść do wielu przestępstw. Sprawą zajmie się więc prokuratura oraz specjalna jednostka ds. walki z cyberprzestępczością w Komendzie Głównej Policji. Urząd Ochrony Danych Osobowych poinformował nas, że jego prezes "bardzo zainteresował się” sprawą. Rzeczniczka głównego inspektora farmaceutycznego z kolei zapowiada, że jakkolwiek teraz piłka jest po stronie inspektorów wojewódzkich, to najważniejszy urzędnik ds. leków w Polsce będzie wszelkie ich działania nadzorował.

Niezależni eksperci zaś uważają, że mamy właśnie do czynienia z największym skandalem na polskim rynku farmaceutycznym od lat.

(Nie)uprawniony dostęp

Równo tydzień temu napisaliśmy, że sieć Gemini, mająca prawie 200 placówek w całej Polsce, chce przetwarzać dane medyczne z e-recept dzięki specjalnej aplikacji. Naczelna Izba Aptekarska była tymi planami oburzona. Uznała bowiem, że sieć będzie mogła w ten sposób np. dowiedzieć się, kto leczy się na depresję, ma demencję, problemy z potencją, niedawno poronił albo jest śmiertelnie chory. Na podstawie danych z wielu recept stworzy zaś wirtualną kopię pacjenta, która na rynku jest bezcenna dla firm ubezpieczeniowych czy banków. Gemini w oświadczeniu wydanym po naszym tekście przekonywała, że postępuje zgodnie z prawem. I – co kluczowe – profilowani są wyłącznie ci pacjenci, którzy wyrażą na to uprzednio zgodę.

Szkopuł w tym, że aby w ogóle mieć co profilować, trzeba najpierw pozyskać dane. Te pochodzą z państwowego rejestru P1. To bodaj najpilniej strzeżona baza w całej Polsce. Zawiera dane medyczne o niemal wszystkich Polakach. Dostęp do niej – i to w ograniczonym zakresie – mają jedynie apteki. Administrator aplikacji Gemini, spółka Gemini Apps, zaś apteką nie jest. Jakim sposobem więc pozyskiwała dane? Otóż okazuje się – sprawdzili to analitycy Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia – że robiła to niejako na jej rzecz lokalna gdańska apteka należąca do innej spółki z grupy Gemini. A dane medyczne o pacjentach, pozyskane z państwowego rejestru, lądowały od razu na zagranicznych serwerach – w chmurze dostarczanej przez Amazona. W ocenie Ministerstwa Zdrowia taka praktyka jest przestępcza. Dostęp do danych uzyskały bowiem podmioty do tego nieuprawnione. A Gemini Apps, dzięki danym zdobytym z systemu P1, ma możliwość profilowania klientów. Państwowy rejestr zaś nigdy nie miał służyć takim komercyjnym celom. Jednocześnie – co istotne – nic nie wskazuje na to, by o praktykach tych wiedział Amazon. Zdaniem ekspertów ds. nowoczesnych technologii, z którymi się skonsultowaliśmy, wiele wskazuje na to, że z punktu widzenia Amazona sytuację można by porównać do przypadku, gdyby ktoś przechowywał w jego chmurze pirackie wersje programów komputerowych – ewentualna odpowiedzialność zależałaby od tego, czy dostawca chmury był świadomy, że nielegalnie przetwarzał dane.

Mydlenie oczu pacjentom

Eksperci, których poprosiliśmy o komentarz, są zbulwersowani ustaleniami Ministerstwa Zdrowia poczynionymi po naszym tekście.

– uważa radca prawny Andrzej Lewiński, zastępca GIODO w latach 2006–2016, teraz prezes Fundacji im. Józefa Wybickiego oraz przewodniczący Komitetu ds. Ochrony Danych Osobowych Krajowej Izby Gospodarczej. I podkreśla, że dobrze się stało, iż resort zdrowia niezwłocznie podjął działania w tej sprawie.

– twierdzi mec. Lewiński.

Doktor Dobrawa Biadun, radca prawny i specjalistka od prawa medycznego, zwraca uwagę, że zasady dostępu do systemu P1 są wprost określone w przepisach. Dostęp ten przysługuje pracownikom medycznych, do których zalicza się także aptekarzy.

– zauważa dr Biadun. I dodaje, że teraz czas na wykazanie się przez inspekcję farmaceutyczną, policję oraz UODO.

– twierdzi prawniczka.

Oburzenia nie kryje również mgr farm. Piotr Rykowski, ekspert w zakresie rynku medycznego, przymierzany niedawno przez media do stanowiska głównego inspektora farmaceutycznego. Zaznacza, że dane z systemu P1 są szczególnie wrażliwe i nie powinny być udostępniane nikomu, kto nie jest wymieniony w przepisach prawa farmaceutycznego. Bo zawarte tam informacje to w praktyce encyklopedia wiedzy o pacjentach i trzeba ich strzec jak oka w głowie. Rykowski nie ma wątpliwości, że podmioty prywatne mogą coraz bardziej interesować się przetwarzaniem danych medycznych.

– uważa fachowiec. 

OŚWIADCZENIA

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj